
Jak co roku podsuwam wam książki, które moim zdaniem powinny trafić pod choinki, poduszki, do skarpet czy na listę zakupową. Najcierpliwszy ma moja listę książek, z której rodzina i osobniki pragnące sprawić mi prezent, wykreślają kolejne pozycje. Amazon UK powinien mi dać odznaczenie. Czytam dużo, nawet bardzo dużo, uroki cierpienia na bezsenność. Dziękuję tym, którzy wymyślili Legimi, bo dzięki temu nie muszę dobudowywać kolejnych pomieszczeń na książki. Za to książki kucharskie muszę mieć w wydaniach papierowych.
Książek kucharskich na rynku wydawniczym polskim jest od cholery. Nie wszystkie nadają się do polecenia. Niektóre nie powinny ukazać się wcale, ale dzięki doskonałemu marketingowi osiągają status „kultowych”, no cóż, są różne kulty. Wybrałam dla was 10 książek, które warto przeczytać, mieć i korzystać z tego, co w środku. Kolejność na liście jest przypadkowa. Na końcu tekstu podam wam linki do poprzednich wpisów, może odgrzebiecie coś z archiwum.

1. „Szkoła Cukiernictwa” Le Cordon Blue
Jeśli już mam zajmować się cukiernictwem, to życzyłabym sobie, żeby wszystkie książki były wydawane w ten sposób. W środku znajdziecie przepisy na klasyki cukiernicze, wytłumaczone krok po kroku, z obrazkami, poradami, potrzebnym sprzętem i szczegółowymi objaśnieniami. Książka jest spora gabarytowo, ale pięknie wydana, z dużą dawką wiedzy. Cena okładkowa to 89 zł, ale w okresie przedświątecznym można ją upolować w fajnych promocjach.
2. „Złota łyżka. 1000 najlepszych kuchni włoskiej” Giovanni Ballarini
Książka wydana przez Food Editore, największego wydawcę książek traktujących o kuchni włoskiej. W środku pachnie oliwą i pomidorami, znajdziecie tam klasyki kuchni, jak i te mniej znane a równie pyszne pomysły. Idealny prezent dla wielbiciela Włoch i makaronów. Z takich ciekawostek – w książce znajdziecie dział poświęcony daniom bez glutenu, laktozy, ryb i mięsa.
3. „Ambasada Śledzia” Marta Sawicka -Danielak, Filip Danielak
W Krakowie, na ulicy Stolarskiej 8/10 jest miejsce, które śledziem stoi, gdzie podają wszystko z tym królem imienin i innych imprez. To tam właśnie powstała książka o śledziu. Książka cudna, zawierająca sporo słowa pisanego, wiedzy, pięknych zdjęć, aromatycznych przepisów. W życiu nie przypuszczałam, że książka o pospolitej rybie może być tak fajnie zrobiona.
4. „Żydzi od kuchni. Opowieści wokół rodzinnego stołu” Hanna Merlak
Jeśli coś ma w sobie przepis na Bubelaki, to jest z gruntu dobre. W środku tej wzruszającej książki są opowieści o kuchniach mam i babć, kuchniach, które zanikają. Znajdziecie przepisy, które brzmią czasem znajomo, ale nazwa nie ta – zobaczycie jak kuchnia wnika w nasze życie, jak dużo przejmujemy od innych, nawet o tym nie wiedząc.
5. „Ramen. Zupa szczęścia i miłości” Tove Nilsson
Wkoło tej książki narosło sporo dyskusji i kontrowersji. Ramen stał się bardzo modny. Internet codziennie przynosi kolejnego specjalistę, który o ramenie wie wszystko. Zarzucano tej książce brak ortodoksyjności i błędy w nazewnictwie, że nie tak, że inaczej. Tymczasem ja uważam, iż jest to bardzo miła dla oka książka, są ładne zdjęcia, fajne propozycje dodatków, kilka pomysłów na małe dania, które można podać, podstawowa wiedza, wyjaśnione pojęcia. Mile się ogląda, mile czyta, można gotować w zaciszu domowym. Ja polecam.

6. „Sztuka gotowania” Niki Segnit
To jest książka idealna dla kogoś, kto jak ja gardzi wagami i miarkami w kuchni. W środku są rozłożone na części techniki kulinarne, procesy i oczywiste połączenia smakowe. To jest książka, którą się czyta i w głowie układa plan działania i listę zakupów. Jeśli ktoś oczekuje sztampowej książki kucharskiej „z lewej zdjęcie, z prawej przepis”, to się rozczaruje. Niki pisze dużo, bardzo dużo, pisze fajnie i mądrze i warto ją czytać.
7. „Gotowanie dla geeków” Jeff Potter
Co się stanie, gdy za gotowanie weźmie się mózgowiec? Powstanie taka książka. Wszystko, co chcecie wiedzieć o tym, jak z pozycji chemii, fizyki i pogranicza magii wygląda gotowanie. Książka pokazuje jak proste czynności to w rzeczywistości szereg reakcji, procesów i małych wybuchów. Książka idealna dla tych, którzy lubią wiedzieć, co w trawie piszczy.
8. „Forma obfitości” Laura Osęka
Laurę znacie z poprzedniej polecajki, gdzie była „Miska Szczęścia” jej autorstwa. „Forma Obfitości” to pozycja dla tych, którzy lubią potrawy szybkie, smaczne, sezonowe, niebanalne. Laura wie, co robi, wie o jedzeniu i składnikach dużo i to widać na każdej stronie, a marchewkowa tarta jest genialna. Jeśli lubicie warzywa i owoce, ale nie wiecie jak wyciągnąć z nich więcej niż zwyczajność, to „Forma Obfitości” powinna u was zagościć w kuchni.
9. „Droga przez mąkę, czyli literatura dla kucharek” Łukasz Modelski
To jest pozycja obowiązkowa dla każdego mola książkowego. Absolutnie genialna podróż przez klasyki literatury, ale podróż obejmująca kuchnie. W środku znajdziecie odpowiedź na pytania, co jadają tajni agenci stworzeni przez Iana Fleminga, co jada Mistrz a co Małgorzata, przeczytacie o „American Psycho” i znajdziecie odpowiedź na pytanie „jak pić”. Jest też oranżada z „W poszukiwaniu straconego czasu” Prousta. „Droga przez mąkę” to zapiski audycji radiowych, przeprowadzonych na antenie Programu 2 Polskiego Radia. Czytałam z wielką przyjemnością, uśmiechem i ciekawością. Warto!
10. „Nauka w kuchni” Michał Kuźmiński
Jeśli chcecie się dowiedzieć o epidemii, której nie ma, jak wygląda gluten, jak smakują kwarki, co jedzą kosmonauci i skąd się wzięło gotowanie oraz czy sałata urośnie w kosmosie, to koniecznie sięgnijcie po tę książkę. Nie chcę wam zdradzać treści, ale w środku jest rozdział, który wywołał kilka wojen w dyskusjach kulinarnych, spowodował ciężkie przemyślenia, zmiany nawyków żywieniowych i zmusił do poszerzenia wiedzy.

Poprzednie Polecajki

Niki Segnit jest genialna – to jest podręcznik gotowania po prostu.