Makaroniki francuskie

makaroniki-2 makaroniki-4

Kiedyś przysięgałam na wszelkie świętości, że nie będę piekła nic poza sernikiem i szarlotką. Nie tknę się niczego, co wymaga precyzji, wag, termometrów i innego ustrojstwa, które wykluczają radosną twórczość. Przerażały mnie laboratoria cukiernicze i skupione miny ludzi pracujących nad dziełami sztuki z milionami kalorii. Przerażały, a jednocześnie czułam rosnącą zazdrość. Prowadzenie bloga, gotowanie, rycie w gastronomi i innych ustrojstwach pozwoliły mi nieco potwora cukierniczego oswoić, nie na tyle jednak, żeby zacząć produkować wymyślne torty i miliony ciasteczek. Jednak było coś, co stanowiło moje postanowienie, że kiedyś zrobię — makaroniki francuskie. Maleńkie bezy w cudownych kolorach. Bałam się jak diabli, bo przecież cukiernicy szkolenia na to poświęcali, za ciężki piniondz i straszono piekłem, drogą przez mękę i nie wiadomo jeszcze czym. Któregoś dnia obejrzałam zdjęcia ze szkolenia mistrza cukiernictwa i zobaczyłam, że te makaroniki nie są takie wymuskane i idealne jak na niektórych zdjęciach, czyli jednak to robią śmiertelnicy. Zapadła decyzja – robię. Zaopatrzyłam się w termometr, wagę i cierpliwość. Powiem wam, że jak się dobrze zorganizuje, przygotuje wszystko i podejdzie do tego bez spinania się, to wyjdzie. Jeśli musicie kupić termometr i wagę, to nie żałujcie na zakupy tych ustrojstw, przyda się. Może to pieczenie nie jest takie straszne i kiedyś oswoimy jeszcze jakiegoś potwora 🙂

Beziki:

  • 150 g mąki migdałowej
  • 150 g cukru pudru
  • 2 × 52 g białek z jajek
  • 130 g cukru
  • 50 g wody

Robienie bezików podzieliłam na „segmenty”, łatwiej wam będzie ogarnąć powstający chaos. Pamiętajcie, że potrzebne będą waga, termometr i mikser do ubijania. Jeśli nie macie robotów planetarnych, to przyda się dodatkowa para rąk do pomocy. Trochę zachodu, ale wierzcie mi, wyjdzie.

1. Cukier przesiewamy razem z mąką migdałową do miski. Niektórzy radzą, żeby to jeszcze zmiksować, ale ja tego nie robiłam i wyszło, a poza tym miksując mąkę migdałową łatwo ją nagrzać, a wtedy puszcza „soki” i się robi pulpa. Dodajemy 52 g białek i mieszamy bardzo dokładnie. Zrobi się zbite „coś”, ale nie panikujcie. Tak ma być.

2. Pozostałe 52 g białka ubijamy na niezbyt sztywną pianę, ale anim zaczniemy, to gotujemy syrop – 130 g cukru z wodą. Gdy syrop osiągnie temperaturę 118° C, dodajemy go do białek, cały czas ubijając do momentu, aż masa wystygnie do temperatury około 40 stopni, na tym etapie możemy wlać odrobinę barwnika spożywczego. Odrobinę! Mi ręka drgnęła i zamiast słodkich, różowych makaroników, mam kolor purpury papieskiej. I tak, mój ty pulpeciku, zrobiliśmy bezę włoską! Dumnam!

3. Następnie dodajemy bezę do uprzednio przygotowanej mieszanki migdałowej i dokładnie mieszamy. Boisz się, że beza opada? Ma opaść! Inaczej makaroniki ci popękają.

4. Bierzemy rękaw cukierniczy, szeroką tytkę i wyciskamy małe placuszki. Z doświadczenia wam powiem, że mata silikonowa to zło i niedobro. Na zimną blaszkę do pieczenia połóżcie papier i odrysujcie na nim kółka o dowolnej wielkości. Bądź od kieliszka, bądź od szklanki jak ktoś zachłanny. Jak nam się zrobią dzióbki w miejscu oderwania tytki, to moczymy palec i przyklepujemy delikatnie. Beziki zostawiamy do wyschnięcia. Ma się zrobić na nich delikatna skorupka, do której nic się nie lepi.

5. Pieczemy przez 15 min w piekarniku z termoobiegiem w temperaturze 150° C. Nie zaryzykowałam pieczenia bez termoobiegu, więc nie wiem, czy się da. Jednak wszystkie przepisy, książki i cukiernicy zalecają termoobieg i ja im dziwnie wierzę.

6. Wyjmujemy z piekarnika i zostawiamy do ostygnięcia. Nie ruszamy, nie odrywamy od papieru. Mają wystygnąć i już.

Makaroniki przechowujemy w szczelnym pojemniku lub w lodówce. Można je mrozić, wtedy wyjmujemy je na wieczór przed podaniem i trzymamy je w lodówce. Podobno są jeszcze lepsze niż świeże. Niestety niedane mi się było przekonać, bo zostały zjedzone.

Makaroniki można przekładać różnymi kremami. Samą Nutellą, kremem waniliowym, serkiem. U mnie to było mascarpone z wanilią.

makaroniki

Kategorie: Desery.

Konwersacja przy stole

  1. Karmelowe.pl

    Wyszły perfekcyjnie. Gratuluję!
    Odnośnie serwowania – to najlepsze są po 48 godzinach od wypieku.

    Pozdrawiam,
    Gosia