

Jak wiecie, z początkiem roku 2018 postanowiłam nauczyć się piec. Efekt tego był taki, że kilka sklepów internetowych jęknęło z radością, jak poczęłam czynić zamówienia na formy, foremki i inne akcesoria, bez czego pieczenie jest niemożliwe. Zaopatrzona w wagi, termometry i inne gadżety prawie z pogranicza erotyki i ciężkiego porno (nawet nie wiecie, jakie kształty mają trzepaczki i ubijaki), przystąpiłam do lektury przepisów. Tu trafił mnie szlag, bo przecież to, na pierwszy rzut oka, brzmiało jak zaklęcia magiczne. Bielmo zasnuło mi wzrok i już widziałam, jak moje postanowienie noworoczne idzie się je… znaczy huśtać.
Ale nie! Albo ja, albo pieczenie! Wzięłam dwa głębokie oddechy, przekopałam jeszcze raz przepisy, książki i notatki i marudziłam do telefonu znajomemu cukiernikowi, że się nigdy nie nauczę, że umrę jako debil cukierniczy, że wszyscy będę piec mega ciasta, a ja będę szlochać w kącie. Znajomego cukiernika chyba trafił szlag, bo mieszanką hebrajskiego i polskiego nazwał mnie głupią krową i kazał zrobić ciasto proste, tak banalnie proste, że musiałabym być turbo debilem, żeby mi nie wyszło. Oraz coś jeszcze powiedział o histerii, upierdliwości i fanaberii, ale kto by go słuchał.
Wysłał mnie do książki Yotama Ottolenghi „Sweet” i wykorzystać przepis na ciasteczka cytrynowe. Więc zrobiłam ciasto cytrynowe. Miałam obawy, że będzie słodkim ulepem, ale było pysznie kwaskowe, lekko słodkie, cytrynowe, wilgotne i pyszne. Na zdjęciu zobaczycie pęknięcia w cieście, to nie wina ciasta, to ja. Nie poczekałam, aż ostygnie i usiłowałam go wyrwać z foremki. Ciasto robiłam w tortownicy o średnicy 14 cm. Jeśli nie macie takiej małej, pomnóżcie składniki x2 lub nałóżcie ciasto porcjami, do blachy na muffinki wyłożone papilotkami.

Potrzebujemy:
- 120 g masła w temperaturze pokojowej, pokrojonego na małe kawałki
- 135 g drobnego cukru
- 1 łyżeczka startej skórki z cytryny
- 20 ml soku wyciśniętego z cytryny
- 2 jajka lekko roztrzepane
- 100 g mielonych migdałów
- 70 g semoliny drobnej (nie, nie można zastąpić mąką pszenną)
- ½ łyżeczki proszku do pieczenia
- szczypta soli
- kilka, bardzo cienko pokrojonych plastrów cytryny
- na syrop: 60 ml soku z cytryny + 50 g cukru.
Przygotowanie:
- Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni.
- Masło, cukier i skórkę z cytryny ucieramy na wysokich obrotach, do momentu aż masa będzie jasna i puszysta. Dodajemy mielone migdały i miksujemy około
- minuty. Dodajemy stopniowo jajka. Dajemy proszek i semolinę oraz szczyptę soli. Mieszamy, aż się połączą. Ciasto będzie bardzo gęste.
- Rozkładamy ciasto do formy, wyrównujemy i układamy na wierzchu plastry cytryny.
- Pieczemy około 35-40 min, aż ciasto zacznie się rumienić, a cytryny zaczną się karmelizować. Sprawdzamy patyczkiem.
- Jak ciasto się piecze, robimy syrop. Sok z cytryny i cukier umieszczamy w rondelku i gotujemy na wolnym ogniu aż cukier się rozpuści a syrop zgęstnieje.
- Zaraz po wyciągnięciu z piekarnika ciasto polewamy gorącym syropem i odstawiamy do wystygnięcia.

proste, najlepsze
Czy jeśli robię muffinki które będę piec na raty, ciasto trzeba między pieczeniem kolejnych partii przechowywać w lodówce?