

Dziś nie będzie wstępów. Będzie żurek na zakwasie i wędzonce. Nie będę tłumaczyła, czym się różni barszcz biały, żurek i żur. Po lekturze ostatnich postów na różnych blogach, po przeczytaniu kilku pięknych gównoburz, gdzie w jednej nazwano pana „żurkowym terrorystą”, postanowiłam pozostawić te różnice w spokoju. Okazuje się, że co dom, to inny przepis i inna tradycja. Dlatego wiem, że moja wersja żurku może dla niektórych okazać się profanacją, jednak wierzcie mi – jest przepyszna.
W moim żurku nie ma białej kiełbasy, jest wędzona, wiejska kiełbacha, jeśli jednak myśl o niedodawaniu białej kiełbasy do żurku napawa was wstrętem, możecie śmiało dać białą. Jeśli boicie się dzikich eksperymentów, to zróbcie moją wersję po świętach, żeby od razu apopleksji w rodzinie nie wywoływać.
Jak sama nazwa wskazuje, żurek na zakwasie musi posiadać zakwas. Umówmy się, dziś mamy wtorek, nie zdążycie z zakwasem i strach stawiać. Sklepy uginają się od różnych zakwasów, moje ulubione to Spichlerz i ostatnio Charsznica – ta od najlepszej na świecie kiszonej kapusty, wypuściła zakwas, który jest zbliżony do ideału. Więc po cholerę psuć sobie nerwy i modlić się czy zakwas wyjdzie, czy nie. Potrzebujemy też serwatkę. Z braku takowej użyjcie maślanki, a ja wam powiem, co z nią zrobić.
Przepis jest na wielki gar, ale żurek je się 2-3 dni, więc nie ma obawy, że się zmarnuje. Poza tym zawsze można pobawić się w modny ostatnio „foodsharing” i podarować komuś domowy żurek. Jeśli macie małą rodzinę i sąsiadów niegodnych żurku, to zróbcie z połowy składników.

Potrzebujemy:
- 4 litry wody
- 1 litr zakwasu
- 1 litr maślanki lub serwatki
- 1 duże, wędzone żeberko lub kość
- 3 liście laurowe
- 6 ziaren ziela angielskiego
- łyżkę ziaren pieprzu
- ok. 1 kg dobrej, wiejskiej kiełbasy (żurek jest „na bogato”)
- 5 ząbków czosnku
- 9 sporych ziemniaków pokrojonych w kostkę
- 1 łyżkę suszonego majeranku
- 1 łyżeczkę cząbru
- sól, pieprz
- 2 łyżki chrzanu
- 500 ml śmietany kwaśnej (hartowanej gorącą zupą)
- jajka na twardo do podania.
Przygotowanie:
Zaczynamy od zrobienia wywaru. Gotujemy wodę, żeberka, liść laurowy, ziele i pieprz – od momentu zagotowania 20 min. Do wywaru wrzucamy obrane i pokrojone w kostkę ziemniaki oraz pokrojoną w plasterki kiełbasę. Gotujemy, aż ziemniaki będą gotowe. W osobnym garnku podgrzewamy maślankę na małym ogniu, jak zacznie się oddzielać serwatka, to blendujemy na gładko. Do wywaru z kiełbasą i ziemniakami dodajemy zakwas i maślankę, mieszamy i na bardzo małym ogniu gotujemy 10 min. Dodajemy wyciśnięty czosnek, chrzan i śmietanę. Doprawiamy solą, pieprzem, majerankiem i cząbrem.
Żurek jest dosyć kwaśny, można zastąpić kwaśną śmietanę słodką, można dodać więcej chrzanu, użyć mniej zakwasu, to tylko od waszej wyobraźni zależy.


najlepszy jest
wygląda to bardzo smacznie 🙂
Pycha:)
Mmm co za widok:)
Polecam zrobić własny zakwas, nie jest trudno a żurek wychodzi o wiele lepszy 😀
Zakwas- brzmi jak magia a taki łatwy do zrobienia ;D
bardzo lubię
Wygląda super, dawno nie jadłam domowego żurku 😀
Kurcze taki naturalny żureczek to samo zdrowie 🙂
Nie jadłam lepszego! Mmmm