
Przepisów gdzie pada słowo lutenica jest wiele. Lutenica występuje w towarzystwie marchewki, bakłażana, cebuli i widziałam wersję z orzechami. Lutenica, którą znam i kocham, jest prosta – to tylko pomidory, papryka i pietruszka. Przepis, który wam dam, według którego robię i który przekonał Najcierpliwszego do jedzenia papryki, to przepis babci mojego macedońskiego kolegi. W kwestii przepisu, bardziej wierzę macedońskiej babci, niż internetom.
Lutenica wymaga cierpliwości, mieszania i dobrych składników. Możecie regulować sobie ostrość, dodając lub ujmując ostrą paprykę. W sekrecie powiem wam, że lutenica jest o niebo lepsza niż ketchup. Podane proporcje wystarczają na jakieś 2 litry, ale możecie zwiększyć lub zmniejszyć ilość. Lutenica jest idealna z białym serem (jej słodko ostry smak idealnie pasuje), do wszelkich zapiekanek, makaronów, pieczonych mięs czy ryb. Pojawią się przepisy obiadowe, gdzie lutenica będzie grała pierwsze skrzypce. Zobaczycie jak taka niepozorna pasta może podkręcić nudnego kurczaka czy mało atrakcyjne, pieczone warzywa.
Lojalnie uprzedzam, że podczas pierwszej fazy gotowania lutenica śmierdzi, znaczy daje octem i to zdrowo. Jeśli nie traficie na bardzo dobrej jakości pomidory lub nie chce wam się bawić w obieranie, pozbawianie pestek i przecieranie pomidorów, użyjcie passaty pomidorowej, w której składzie są tylko pomidory. Podpowiadam – Podravka ma taką, robiłam kilka razy na niej i jest idealna, a ułatwia pracę i nie odbiera smaku.

Przed Państwem lutenica, prosto z Macedonii.
Składniki:
- czerwona papryka 10 szt.
- pomidory – 5 kg lub 4 butelki passaty, np. Podravka
- długie chilli 14 sztuk z pestkami
- małe tajskie chilli (opcjonalnie) – 3 sztuki – możecie pominąć, ja lubię ostre 🙂
- cukier ½ szklanki
- ocet jabłkowy – ¾ szklanki
- olej – ¾ szklanki
- 3 główki czosnku
- 3 pęczki świeżej pietruszki
- sól, pieprz.

Przygotowanie:
Papryki czerwone (bez chilli) układamy na blasze do pieczenia i wsadzamy do nagrzanego do 210 stopni piekarnika. Jeśli nie macie dużego piekarnika, musicie palić papryki partiami, lub odpalcie grilla i szybko je zwęglicie. Papryki pieczemy do momentu, aż zrobią się czarne. Przekładamy je do miski i przykrywamy folią. Po 30 minutach obieramy ze skórki. Jeśli zostanie trochę spalonej skórki, nie szkodzi, lutenica zyska cudowny posmak. Obrane papryki przekładamy na sitko i odstawiamy, niech ociekają.
Pomidory parzymy, obieramy ze skórki, pozbawiamy pestek (lub używamy passaty) i umieszczamy w szerokim rondlu z grubym dnem. Szeroki rondel ułatwi odparowanie. Do pomidorów dodajemy cukier i ocet. Doprowadzamy do wrzenia i na mocnym ogniu gotujemy 30 min, często mieszając. Po 30 minutach dodajemy olej i gotujemy na średnim ogniu 50 minut, pamiętamy o mieszaniu. Będzie wam się wydawało, że olej się nie łączy z pomidorami i ogólnie lutenica w tym stanie to raczej pfeeee, jednak cierpliwość zostanie nagrodzona. Zaufajcie mi.
Po 40 minutach dodajemy posiekane, surowe chilli. Ja daję z pestkami, ale jeśli boicie się ognia ostrości, to pozbawcie papryki pestek. Gotujemy i mieszamy 30 min. Po tym czasie dokładamy pokrojoną pieczoną paprykę, czosnek drobno posiekany i pietruszkę, Znowu, na małym ogniu, gotujemy i mieszamy 30 min. Doprawiamy solą, pieprzem, jeśli mało ostre oraz sokiem z 1 cytryny, jeśli za słodkie. Jeśli jeszcze będzie mało ostre, to dodajemy posiekane drobno tajskie chilli.
Lutenica lubi mieszkać w słoiku i lodówce. Możecie ją pasteryzować w mniejszych słoiczkach.


Dziś robiłam i jest fantastyczna, moim zdaniem lepsza nawet od ajwaru, na koniec do smaku dodałam jeszcze czerwoną czubrycę oraz wędzoną i mieloną paprykę nabytą na targu w Ochrydzie 🙂
Czy te pęczki pietruszki to chodzi o natkę?