

Bułeczki mleczne to moja słabość. Połączone z domową, kwaskowatą konfiturą malinową, stanowią genialny początek dnia. Są też remedium na smutki, smuteczki i doły. Bułeczki mleczne podczas robienia dają dużo frajdy, są proste, mają delikatne ciasto i w trakcie pieczenia pachną tak, że chciałabym mieć takie perfumy. Z drugiej strony cały dzień pachnieć masłem i drożdżami to chyba udręka dla innych.
Bardzo długo byłam fanką bułeczek mlecznych sklepowych. Małe miękkie i… no właśnie i: i mające taki skład, że wolałam nie myśleć. Bułeczki mleczne stały się moją obsesją, upiekłam ich kilka wersji. Chciałam zrobić wersję dokładnie taką samą jak ta sklepowa. Dopiero znajomy piekarz uświadomił mnie brutalnie, że musiałabym dodać cały arsenał spulchniaczy, żeby osiągnąć identyczny efekt. Smutek.
W książce „Baking and pastry” wydanej przez Culinary Institute of America znalazłam przepis, który brzmiał fajnie, bo miał w sobie mąkę na pizzę. No jak coś ma w sobie pizzę, to musi być dobre. Zrobiłam, zjedliśmy bez udziału drobiu, to oznacza, że wypiek wyszedł. Bułki są leciutko słodkie, mleczne, delikatne, mięciutkie i absolutnie maślane. Trzeba trochę poczekać, ale są do zrobienia szybciej niż bułki na zaczynach, na które czeka się 12 h. Z podanego przepisu wychodzi 10 bułek. Możecie podzielić ciasto na mniejsze kawałki i zrobić mini bułeczki.
Potrzebujemy:
- 500 g mąki typ 00 lub 550
- 250 ml ciepłej wody
- 1 łyżeczkę soli
- 2 jajka (temperatura pokojowa)
- 90 g miękkiego masła
- 7 g drożdży suszonych (15 g świeżych)
- 1 jajko do posmarowania
- 3 łyżki cukru
- 80 g mleka w proszku.
Przygotowanie:
- Drożdże, cukier, mleko w proszku rozpuszczamy w ciepłej wodzie. Mają się połączyć idealnie, bez grudek.
- Dodajemy jajka i mieszamy do połączenia.
- Wsypujemy przesianą mąkę i sól. Mieszamy.
- Dodajemy miękkie masło i wyrabiamy. Ciasto ma być miękkie, sprężyste i klejące.
- Zostawiamy do wyrośnięcia na 2 h.
- Ciasto przekładamy na oprószony blat i zagniatamy. Formujemy wałek i dzielimy na równe, dowolnej wielkości porcje.
- Każdą porcję delikatnie oprószamy mąką i wałkujemy „od siebie do góry”, ma powstać w miarę wąski a długi „język” z ciasta.
- Tak rozwałkowane ciasto zwijamy w rulonik i układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Bułki bardzo mocno rosną, więc nie unikniecie „przytulonych” bułek.
- Ułożone bułeczki przykrywamy ściereczką i ostawiamy na godzinę.
- Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni, smarujemy bułeczki jajkiem i wstawiamy do nagrzanego piekarnika. Pieczemy 15-20 minut i studzimy na kratce.
Sposób dla posiadaczy Tefal Companion:
- W misie zakładamy ostrze do wyrabiania. Dodajemy wodę, cukier, mleko w proszku, ustawiamy prędkość 6, temperaturę 35 stopni i czas 1 minuta.
- Dodajemy jajka. Prędkość zwiększamy do 7, temperatura 35 stopni, czas 1 minuta
- Zerujemy parametry. Dodajemy przesianą mąkę, sól i masło w drobnych kawałkach. Prędkość 9 i mieszamy aż się połączy, zajmuje to około minuty.
- Po dokładnym wymieszaniu, ustawiamy prędkość 0, temperaturę 35 stopni i czas 1,5 h (1:30).
- Dalsze czynności jak wyżej opisałam.




Czy mleko w proszku można zamienić na zwykle? 🙂 🤔