
Zaczęła się szkoła, wszyscy internetowi specjaliści z dziedziny ekonomi, publicystyki i prawa siedzą karnie w ławkach i nie mają czasu na hejt w necie. My dorobiliśmy się jednego hejtera, który napisał nam, że czepiamy się Urbańskiej Nataszy, a ona taka piękna i uzdolniona, a my się ch*ja znamy. Szanowny Panie Hejterze, artystka Urbańska jest cudowna i piękna dopóki trzyma usta razem, zamknięte znaczy i nie ma okresów napadu twórczego, kiedy wydaje jej się, że jest skrzyżowaniem Madonny z Karlem Lagerfeldem. Pewnie to miła dziewczyna, znaczy Nataszka nie Lagerfeld, ale niech będzie miła milcząc. Zdania nie zmienię, a dzieło „Rolowanie” pozostaje w dalszym ciągu tragejszyn na densflorze.
Awaria kablówki pozbawiła mnie Kuchni TV i zmusiła do zagłębienia się w czeluście internetów. Dowiedziałam się, że najseksowniejszym męskim przedstawicielem naszego narodu jest niejaki Rafał Maślak, a cudem nadwiślańskim jest Rafalala bliżej nieokreślonej płci, ale za to z ustami jak ponton. Czytałam zafascynowana. I tak myślę, że jeśli kobiety są jak książki, to Rafalala jest jak sfatygowany podręcznik do nauki o chorobach wenerycznych, a pan Maślak powinien dostawać kwiaty na dzień kobiet. Nie ma w słowniku ludzi z ogładą towarzyską, słów, które wyraziłyby co czuję po przeczytaniu o tych przedstawicielach Polaków. Rzeczywiście jest tak, że na widok wyrzeźbionego, natartego oliwką męskiego ciała my kobiety głupiejemy? Czy faktycznie ideałem mężczyzny jest koleś, który potrafi strzelić półgodzinny wykład na temat doboru kolorystycznego skarpet pod kolor tęczówki? Gdzie się podziali faceci z kindersztubą ? Czy zacieranie granic płciowych serio ma doprowadzić do tego, że do perfumerii po cienie do powiek będziemy latać z własnym facetem? Patrząc na większość męskiej populacji typu hipsterzy w rureczkach na wąskich dupinach i pan Maślak cieniutko widzę nasze szanse na wypadek wojny.
Gdy poznałam Najcierpliwszego modliłam się, żeby nie był zniewieściałym typem, którego jedyne zainteresowania to fit, melanż, moda i uroda oraz coś tam. Na szczęście okazał się gościem, który rozróżnia jak prawdziwy facet trzy kolory, to znaczy ch**jowy, pedalski i można założyć, a ilość moich kosmetyków nie wzbudziła w nim dzikiego entuzjazmu tylko przerażenie. Jesteśmy w domu!
Facet ma być facet! Ma być zadbany, ale nie wymuskany i ma umieć twarz otworzyć na tematy inne niż „czy rukola odłoży mi się w biodrach czy stopach?” Czepiam się? No jakbyście się nie przyzwyczaili… Generalizuje? Bardzo możliwe. W przypadku facetów fajnie jest mieć złoty środek i idealny balans. Ale chyba najważniejsze jest to, żeby się z nim czuć dobrze, bezpiecznie i żeby wam szminki nie podkradał i nie chodził w waszych pończochach.
Na drugiej szali siedzą Ci panowie, którzy kolokwialnie mówiąc mają wywalone. Na higienę, kulturę, kobiety i świat. Uważają się za tak zajebistych, że sama ich obecność powinna u nas powodować drżenie kolan i opad majtek. Uważają, że zapach potu to naturalny feromon i my łzawimy nie dlatego, że nas oczy pieką od zapaszku, tylko ze wzruszenia, że oto samiec alfa nadszedł i kopulował będzie. Takie buraki towarzyskie. I tu dochodzimy do słowa klucz „burak”.
Nie wiem czemu w tym kraju burak to tylko do barszczu, ćwikły z chrzanem i okazyjnie jakiś maniak kuchni molekularnej wyprodukuje z niego piankę, kawior albo kurczaka z frytkami.
Dziś pomysł na sałatkę z pieczonych buraków. Można ją podać panu Maślakowi, Rafalali i nawet artystce Urbańskiej. I przede wszystkim można pokazać, że burak jest cudownie pyszny, słodki i lubi jak się go rozpieszcza.
Żeby skomponować sałatkę potrzebujemy:
- buraki – liczę jednego buraka na osobę
- rukolę
- garść podprażonych orzechów włoski i pestek dyni
- ząbek czosnku
- ser – koryciński, bundz, feta (ale ta prawdziwa), mozzarella – jaki lubicie
- łyżka miodu
- łyżka octu balsamicznego
- jabłko
- sól, pieprz, majeranek
- olej rydzowy bądź kujawski z suszonymi pomidorami i bazylią
Buraki gotujemy w mundurkach. Studzimy i obieramy. Kroimy na takie kawałki jakie lubimy. Na rozgrzaną patelnię wrzucamy pokrojone buraki, łyżkę octu, łyżkę miodu i ząbek czosnku. Delikatnie mieszamy żeby buraki pokryły się pyszną glazurą, doprawiamy solą pieprzem i majerankiem. Odstawiamy. Na talerzu układamy rukolę, buraki, ser, i pokrojone w kawałeczki jabłka. Posypujemy orzechami i pestkami dyni. Skrapiamy olejem.
Smacznego

