
Nalewka wiśniowa, a konkretnie wisienki z nalewki, były przyczyną mojego pierwszego, lekkiego zatrucia alkoholem, podczas którego chciałam umrzeć, słońce za głośno świeciło, muchy tupały, a kula ziemska pędziła tak szybko, że mdliło. A mówią, że niby owoce są zdrowe i należy je spożywać. Nalewka wiśniowa w szkole średniej to wspomnienia związane z nalewką babuni, która pita ukradkiem za szkołą była powiewem luksusu i dorosłości.
Jednak nalewki to moi rodzice. Tak, wiem, że brzmię jak patus najgorszy i że wygląda tak, jakby moi rodzice zamiast wiedzy o świecie przekazali mi wiedzę o pędzeniu gorzały ze wszystkiego, ale uwielbiałam dyskusje moich rodziców przy rozlewaniu nalewek, przy dyskusji nad smakiem oraz kombinowaniem i mieszaniem smaków wychodziły takie kociołki Panoramixa, że strach. Jedna z nalewek moich rodziców zajęła drugie miejsce na konkursie nalewek. Były to maceraty zdrowotne z różnych ziół, wmieszane z sokiem owocowym, żeby nie dawało zapachem gabinetu dentystycznego. No bajka! Mój tata był zgrywusem i śmieszkiem i uznawał za dowcip wysokiej klasy rozlewanie nalewek do butelek po innych trunkach, bez ściągania etykiety właściwej i bez opisywania. Lecisz po wino a tam paliwo rakietowe z rabarbaru. Nigdy nie przyznałam się rodzicom, ale spisywałam wszystko skrupulatnie to, co mieszali, dodawali, te nieudane eksperymenty też, ale tym nie będę was katować.

Mój były, którego tak kochacie, zabił we mnie miłość do robienia nalewek, bo żłopał wszystko na bieżąco i smak nie miał czasu się rozwinąć. Alkus jeden twierdził, że się smaku nie może doszukać, pieprzony Indiana Jones alkoholizmu. Jak sobie odłożyłam wiśnie z nalewki, że do ciast będę miała, to mi wyżarł. Jak ja się wtedy modliłam, żeby spełniły się słowa babci: „nie żryj pestek, bo ci drzewo w brzuchu wyrośnie”.
Będę wam czasem przemycać jakiś przepis na nalewkę. Pamiętajcie proszę, że to nie jest apteka, że możecie manewrować ilościami cukru, owoców i mocą trunku. Podstawa to dobre składniki i czas. Nie używajcie spirytusu czy wódki kupowanej od podejrzanego typa, który przywiózł to w kanistrach z napisem Fuel i sprzedaje to wam w krzaczorach za garażami. Raz, że jak was złapią to trochę słabo, żeby trafić przed oblicze sądu za nalewkę porzeczkową, a dwa – podczas konsumpcji nalewki, można się przenieść na łono Abrahama i nie będzie to miłe doświadczenie dla nikogo.
Ponieważ jak wiemy, rok 2020 ssie i zachowuje się jak nastolatek na amfetaminie i przed egzorcyzmami to ceny spirytusu w tym roku postanowiły zachowywać się tak samo i jak zobaczyłam 65 zł za 500 ml to kokardy mi lekko zwiędły. Przepisy będą zawierały spirytus, ale mam świadomość cen, więc można śmiało zastępować ilość spirytusu wódką. Będzie ciut słabsze, lecz równie pyszne.
Gotowi? Przed wami najlepsza na świecie nalewka wiśniowa.

Potrzebujemy:
- 2 kg wydrylowanych wiśni (ten sok z drylowania też wykorzystujemy)
- 300 g wiśni z pestkami (dadzą lekką i przyjemną goryczkę)
- 1 kg cukru białego
- 2 laski wanilii (rozkrojone na pół)
- 1 płaska łyżeczka soli (podbija smak, wydobywa słodycz owoców)
- 1 l wódki czystej
- 250 ml spirytusu.
Przygotowanie:
- Bierzemy duży słój i wrzucamy tam wiśnie, sok z drylowania wiśni, cukier, sól i wanilię. Drewnianą łyżką mieszamy, lekko rozgniatając owoce. Zamykamy słoik i zostawiamy na 2-3 dni, mieszając codziennie, żeby cukier się rozpuścił, a owoce puściły jak najwięcej soku. Ja słój trzymam na blacie w kuchni.
- Po 2-3 dniach dolewamy 250 ml spirytusu, mieszamy i wynosimy cały majdan do ciemnego miejsca na tydzień.
- Po tygodniu dolewamy wódkę, zakręcamy słoik i odstawiamy na miesiąc.
- Po miesiącu rozlewamy do butelek, odcedzając wiśnie.
Co zrobić z wiśniami z nalewki? Przesmażyć na patelni, podlać alkoholem, podpalić i gorące przełożyć do wyparzonych słoiczków. Zakręcić i mamy dodatki do deserów, ciast albo do wyjedzenia łyżką jak nas dopadnie kryzys jakikolwiek.

Zaintrygował mnie sposób na przechowanie wiśni z nalewki. Co daje „magiczne podpalanie”? Nie wystarczy zamknąć w słoiczku? Zepsują się?
Wspanialy przepis -tak ! nalewka wisniowa to wspomnienia z domu kiedy ktos wpadal na herbate to i znalazl sie dobry kawalek ciasta i piekny malenki kieliszek wypelniony rubinowym plynem .
Mam pytanie-czy mozna nalewke zrobic z mrozonych wisni?mieszkam we Francji i czesto nie moge Ich znalezc w sklepie czy na rynku.Natomiast sa wisnie zamrozone sprowadzane z Polski i na dodatek juz wydrolowane.
Jesli jest to mozliwe to poprosze o porady:czy trzeba je rozmrozic przed zasypaniem cukrem itd..;;czy moge zastapic 300gr wisni Czeresniami by miec pestki?
Można zastąpić mrożonymi. Rozmrażamy je w lodowce, w miseczce żeby nie stracić soku. To zasypujemy cukrem. Można dodać mocno dojrzałe czereśnie 🙂
Boszze, do tej pory pamietam smak wina porzeczkowego, zrobinego przez mamę mojej przyjaciółki 😅🤩 wypiłyśmy litra (wiek ok 18 lat) na siedząco…Wiecej grzechów nie pamiętam 😂 Następny dzień 😱🤢🤮 do tej pory nie lubie czarnej porzeczki 😅
Uwielbiam Pani przepisy. Slony karmel już grali, wyszedł genialny. Pytanie o spirytus. Dodając czysty spiryt nic się nie stanie, nie zważy się? Ponadto, wanilię rozcinamy na pół tak żeby otworzyć laske i żeby cały miąższ przedostał się do nalewki czy na dwa krótsze kawałki? Pozdrawiam gorąco.
Jeszcze jedno, orientacyjnie jaka ilość nalewki wychodzi z takiej ilosci wisni? Zapewne uzależnione jest to od ilości puszczonego soku ale zapewne ma Pani doświadczenie i wie ile mniej więcej wychodzi. Dzięki za świetne przepisy.