
Jeśli chce się wywołać wojnę i lekką zapaść umysłową w społeczeństwie to są trzy sposoby – wojny majonezowe, jak lepić pierogi i jak mówimy: borówki czy jagody. Co post na Facebooku to jest ewangelizacja, obraza, powoływanie się na ciocię Krysię, która do lasu dwadzieścia lat chodzi, przynosi tylko kleszcze, ale się zna! U mnie mówiło się borówki i tak będę pisać, mówić i można mnie pozwać.
Jak wiecie, kocham stawiać nalewki. Ze wszystkiego. Nic tak nie kształtuje cierpliwości, jak czekanie na nalewki aż nabiorą mocy urzędowej i będą nam umilać wieczory oraz – jak ktoś ma stresy i weltsmertz – poranki również. Nalewka z borówek to był całkiem niezły poligon. Pierwsze próby dały przecudnej urody płyn o kolorze denaturatu, który smakował tylko spirytusem i zawiedzionymi nadziejami oraz podobno truchłem myszy ze strychu (nie wiem, skąd kolega zna takie smaki). Burza mózgów z moim naczelnym chlorem, który alkohol potrafi wydobyć nawet z martwego jeża i trocin, dała efekt pyszny, ciemnofioletowy, pachnący borówkami i smakujący owockami, a nie kurzem spod szafy. Jest trochę roboty, czekania, przecierana i miksowania. Można nie zachowując uwagi, ubździć sobie ścianę w fioletowe plamki, no wszystko można.
Nalewka borówkowa wymaga borówek, jak ktoś już ma hiperwentylację i plamy przed oczami, to napiszę, że wymaga jagód i możemy przejść do dalszej części. Z utensyliów kuchennych przydadzą się duży słoik, garnek z grubym dnem i blender oraz sitko.

Nalewka z borówek:
- 2 kg borówek (jagód)
- 600 g cukru białego
- ½ łyżeczki soli
- 1 litr wódki czystej
- 300 ml spirytusu
- 200 ml wody.
Przygotowanie nalewki:
- Borówki, cukier, sól i wodę umieszczamy w garnku z grubym dnem i gotujemy, aż owoce puszczą swój sok. Studzimy i miksujemy.
- Zmiksowane owoce razem z płynem przelewamy do słoika, dodajemy spirytus i mieszamy. Zakręcamy i odstawiamy na 2-3 tygodnie.
- Płyn z owocami przelewamy do dużego naczynia, jeśli nie chcemy mieć kawałków owoców, to przecieramy przez sitko, dodajemy wódkę (możecie dodać więcej, jeśli chcecie), mieszamy i rozlewamy do butelek. Odstawiamy w ciemne miejsce.
- Dobre jest od razu, lecz po 2 tygodniach jest jeszcze lepsze. Ja zostawiam kawałki owoców, konsystencja nie jest taka gładka i jedwabista, ale jest o niebo lepsza i ma więcej smaku.

… dno zamiast nalewki to zrobił się dżem
Pewnie za długo gotowane, tak mi sie zrobiło za pierwszym razem jak zamiast ściągnąć od razu jak puściły sok, to pogotowałam dłużej. Zrobiła sie taka galaretka glutowata, poszła potem do ciast, tortów, deserów i do herbaty. Przecież dobra nie wywalę 😂
W takiej sytuacji należy spożywać produkt elegancko za pomocą łyżeczki 🙂