
Jeśli w waszym życiu pojawi się nietolerancja laktozy, to macie przesrane, dosłownie. I zaraz wam wytłumaczę, co ma z tym wspólnego indyk pieczony w maśle.
Ta cholerna laktoza jest wszędzie. Jeśli wasza nietolerancja jest poważna, to zaczynacie studiować składy każdego dostępnego produktu spożywczego i zaczynacie miotać brzydkim słowem i kombinować. W moim domu nietolerancja laktozy wjechała cała na biało, były kroplówki, szukanie złotego środka, ból mało przyjemny i ogólnie ha tfu! Po dwóch latach walki z tym dziadostwem, z zamkniętymi oczami powiem wam gdzie na to kure… znaczy tę nieprzyjemną rzecz można trafić. Dla mnie największym zaskoczeniem była laktoza w wędlinach. No przecież mnie poszarpie! Ok, staramy się jeść mniej mięsa, ale c’mon! Kanapka z szyneczką i masłem sama się nie zje!
Zaczęłam produkować mięsa zwane przez Najcierpliwszego „na kanapkę”. Jak wiecie, po mojej ś.p. teściowej odziedziczyłam trzy stare, potężnych rozmiarów notesy, gdzie teściowa, jej mama oraz wszystkie ciotki i jej siostry spisywały przepisy. A musicie wiedzieć, że moja teściowa gotowała genialnie. Robiła indyka pieczonego w maśle i to był taki indyk, proszę ja was, że inne indyki mówiły mu szefie. Cudowne w tym indyku było to, że nadawał się zarówno na ciepło jak i na zimno, a masło z cebulą było albo sosem, albo smarowidłem i tym sposobem moja teściowa była „zero waste”, zanim to było modne.

Żeby wyszedł najlepszy indyk pieczony w maśle, potrzebujemy:
- 1 filet z indyka (u mnie to był kawałek o wadze 1,5 kg)
- kostkę masła (użyłam masła bez laktozy)
- 4 duże, białe cebule, pokrojone w piórka
- 3 ząbki czosnku drobno posiekane lub przetarte na prasce
- 1 łyżeczkę słodkiej mielonej papryki
- 1 łyżeczkę suszonego majeranku
- 1 łyżeczkę soli
- 1 łyżeczkę pieprzu
- 1 skórkę otartą z cytryny
- 1 łyżkę zielonej czubrycy
- 300 ml zimnej wody
- rękaw do pieczenia.
A indyka przygotowujemy w ten sposób:
- Rozgrzewamy piekarnik do 210 stopni. Zawiązujemy rękaw do pieczenia.
- Jeśli nie macie rękawa do pieczenia, użyjcie naczynia żaroodpornego z pokrywką lub przykryjcie folią aluminiową naczynie, w którym będziecie piekli tak, żeby jak najmniej pary uciekało.
- Do rękawa wkładamy cebulę z czosnkiem, masło pokrojone na grubsze plastry.
- Mieszamy przyprawy razem ze skórką cytrynową. Taką mieszanką nacieramy indyka i wkładamy go do rękawa.
- Dodajemy wodę i zawiązujemy rękaw. Rękaw wsadzamy do brytfanny i do piekarnika.
- Pieczemy 30 minut w 210 stopniach i około godziny w 170 stopniach.
- W zależności od grubości i wielkości fileta czas pieczenia może ulec zmianie. Po godzinie w 170 stopniach nakłujcie dość głęboko filet, jeśli wypłynie przeźroczysty płyn, mięso jest gotowe.
- Upieczonego indyka przekładamy na deskę i nie kroimy od razu, niech lekko przestygnie, żeby soki z niego nie uciekły.
I kilka rad na koniec:
- Zawartość rękawa możemy użyć do podania plastrów ciepłego indyka lub zblendować na gładką masę, przełożyć do pojemnika i mieć pyszne smarowidło do chleba.
- Przed zblendowaniem sosu możecie dodać do niego odrobinę chilli i soku z cytryny, zyska na charakterze i smaku.
- Indyk na zimno jest idealny do kanapek, sałatek czy wrapów.
- Mięso możecie natrzeć przyprawami wieczorem i zostawić je na noc w lodówce.

Zrobię na 100%.
Ależ to przepis !!! genialny, prosty i sądzę, że smakuje wybornie. Będzie w niedzielę na stole.
Hmmm …robiłam podobnego , w maśle ale zamiast cebuli suszone śliwki , natomiast przed załadowaniem do naczynia żaro ….obsmażałam na patelni coby zamknęły się pory i mięso soków nie traciło – czy tutaj można pominąć ten element ? Bo jak raz zrobiłam bez obsmażenia to gumowaty wyszedł 😉 …. Proszę o info , bo planuję cebulowego popełnić wkrótce 🙂
Można nie obsmażam, nie wychodzi ani gumowaty ani suchy. Wsadzamy do dość wysokiej temperatury i pieczemy w rekawie gdzie para krąży nawilżając mięso
Pyszny i ten maślany smak – uwielbiam 🙂
Myślisz, że byłby równie dobry zrobiony w wolnowarze ?
A schab taki by wyszedł?
Namówiłaś!
Postanowiłam zrobić tego indyka .. . Po pół godzinie strzelił mi rękaw .. 😁 nie poddaje się , opatuliłam mięsko folią aluminiową i piekę dalej 😉zobaczymy jak się to skończy. Pachnie nieziemsko😍
O, to wygląda pysznie, muszę spróbować 🙂