Poznaj swojego blogera
Tak sobie myślę, że z tym niewyparzonym pyskiem to ja kariery medialnej nie zrobię. Telewizja odpada, bo mi się dupa w ekranie nie zmieści, poza tym się jąkam i używam słownictwa nie zawsze przystającego damie. Radio to samo, pysk mi się nie zamyka i nie będzie miejsca na reklamy i ambitne pieśni tak ochoczo płodzone przez współczesnych pieśniarzy. Pozostaje mi radosna twórczość pisarska. To niestety jest utrudnione. Nie przez ubogi zasób słów tylko przez braki w dyplomacji. No nie umiem kurde! Nie umiem! Nie umiem zachwycać się tym, co modne i co wypada. Nie poważam masowych idoli i trendów kulinarnych. Nie jara mnie karmelizowany kożuch z mleka w otoczeniu chmury ze skorzonery, tylko chamski schabowy z kością. Nie potrafię się podlizywać pisząc: „Łał!! Cudownie i apetycznie to wygląda”, skoro wygląda jak gulasz wielokrotnie zjedzony, a zachwyt wzbudza tylko dlatego, że zrobiła to pani z telewizora.
Życie w sumie to nie jest bajka. Jeśli wracasz po północy do domu bez butów to absolutnie nie jesteś Kopciuszkiem. Jesteś nawaloną babą bez butów i musisz z tym żyć. Więc przynajmniej niech blog będzie bajkowy. A że lubię baśnie braci Grimm to nie zawsze będzie różowo. Nie znajdziecie na tym blogu przepisów na dania kosztujące „pińcet” ani wychwalania i czasem bezsensownego tudzież fanatycznego czczenia ekologi oraz wiecznej szczęśliwości. Zaserwuję kuchnię taką jak polskie realia – prostą, czasem kolorową, ale dotyczącą wszystkich. Nie będę się bawiła molekularnymi cudami, bo kilka razy było dane mi to mieć w łapie i bardziej korciło mnie mrożenie muchy ciekłym azotem niż nikomu niepotrzebny kawior z tataraku. Ponieważ lubię kombinować to pojawią się smaki dziwne, czasem połączenia niekoniecznie akceptowalne, ale pyszne. Może uda mi się Was zachęcić do eksperymentowania.
Nie będę udawała, że codziennie rano pędzę na targ z koszykiem, żeby u lokalnych kupować pomidora z robakiem. Nie. Nie sądzę, żeby każdego z was było stać na „polską ekologię”. Na imbir za 60 zł i cebulę za 10 zł. Chyba że się mylę to wtedy przepraszam i zazdroszczę. Nie oznacza to jednak, że na lokalnych placach targowych nie bywam i nie kupuję. Napiszę o tym, że robię zakupy w supermarketach i że można kupić mięso dobrej jakości nie płacąc 30 zł za kilo fileta z kurczaka a kupowanie tańszych rzeczy nie oznacza rezygnacji ze smaku. Nie uważam za ujmę dla blogera kulinarnego czy kogokolwiek udanie się do supermarketów. Nie chcę malowania trawy na zielono tylko uczciwości w gotowaniu i uczciwości wobec czytelnika. Chcę, żeby każdy znalazł coś dla siebie i oczywiście pokoju na świecie.
Skoro nagadałam się trochę o blogu to teraz kilka słów o nas.
Lady Kitchen i Najcierpliwszy. Duet, który teoretycznie nie ma prawa istnieć, a w praktyce sprawdza się cudnie. Ona wieczna gaduła, roztrzepana z milionem pomysłów. On wyważony i tonujący jej pomysły. Ona niecierpliwa, on Najcierpliwszy. Ona myśli na głos, on to znosi. On morduje demony, ona mu przeszkadza, on jeszcze nie chce jej zabić. Pierwsze spotkanie miało być półgodzinną kawą, było dziewięciogodzinnym gadaniem. Połączyła ich muzyka, książki i chamskie poczucie humoru, które czasem tylko oni rozumieją. Ona uparcie ironiczna, on cudownie cyniczny. Ona gotuje i gada, on fotografuje i spożywa. Obydwoje pokazują sobie nawzajem świat. On nie potrafi się kłócić, nad czym ona ubolewa. Ona wprowadza w życie najdziwniejsze połączenia smakowe, On to spożywa i wyraża opinię. Dzielą życie między Zakopane i Kraków. On wypuszcza muchy z powrotem przez okno, a ona morduje ślimaki. I ten duet funkcjonuje już od ponad dwóch lat,z widokami na funkcjonowanie dalsze.
On ją zmusił do przelewania gadania na papier i tym sposobem powstał blog, który czasem czytacie. Nie chcieliśmy, żeby to był kolejny blog ze sztywnymi, wojskowymi przepisami, śmiertelnie poważny i wprowadzający podniosły nastrój. Chcieliśmy, żeby to, co w nas siedzi przekazać Wam w formie lekkiej, żeby zachęcić do zabawy gotowaniem i wywołać czasem uśmiech. Głęboko zakorzeniony wstręt do miar i sztywnych ram powoduje, że rzadko będą pojawiać się przepisy na wypasione ciasta i 45-piętrowe torty, ale za to kulinarny free ride będzie na porządku dziennym. Z racji tego, że Najcierpliwszy sprzeda Lady K za czekoladę, desery się pojawiać będą w formie prostej.
Lady K posiada cechę pyskatego babska, co nie każdemu odpowiada, a Najcierpliwszy ją wielbi. Najcierpliwszy posiada cechy gentlemana umiejącego zelżyć słowem, za co Lady chce lizać go po mózgu. Duet, którego nie powstydziłby się Monthy Phyton.
Fajnie, że jesteście w naszym życiu, że gdzieś możemy Wam pokazać cząstkę siebie i swojego świata. Mamy nadzieje, że zostaniecie, czasem coś z nami ugotujecie, pośmiejecie się z nami i może gdzieś spotkamy się w Krakowie bądź w Zakopanem.
