Polska odpowiedź z japońskim akcentem na amerykańskie brownie. Greenie

OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Grzebanie w internetach może przynieść różne skutki. Pewnego leniwego popołudnia, opchana po kokardy makaronem ryżowym z kurczakiem, spoczęłam na kanapie. Ja, zielona herbata i internety. W tle Najcierpliwszy sprzedawał swoich niewolników, życząc z całego serca jakiemuś magowi, żeby go szlag trafił. Sielanka. Chciałam pogłębić swoją wiedzę z zakresu herbat i kaw. I nie pytajcie mnie jak trafiłam na portal „JakDbaćOswojeJaja”. Serio! Naiwność ma, niezbrukana jeszcze okrutnością social mediów się wzruszyła. Cudownie! Ktoś wreszcie wytłumaczy jak przechowywać i gotować jajka kurzęcie… Aha! Podła suka, ironia, wystawiła mi środkowy palec. Trafiłam do świata worków mosznowych różnej urody. To było dziwne? Śmieszne? Potem doczytałam, że chodziło o szczytny cel, mianowicie o wzrost świadomości wśród panów, na temat raka jąder i prostaty. Ale wiecie ile lasek się nacięło? Pewnie bardziej niż na nagie foty, na których miał być Ryan Gosling a był Jaś Fasola W sumie w internetach można wygrzebać wszystko. Od instrukcji składania statków kosmicznych dla NASA, przez rozbrajanie bomb wiszących na terrorystach po sposoby prasowania pieluch tetrowych. Więc czemu nie można o sposobach macania wora? Poszukując interesującej nas wiedzy, trafiamy na różne strony, portale i ludzi. Jak odróżnić wiedzę nam pomocną od tej totalnie z tyłka wziętej, że pozostanę przy tematyce około genitalnej? Chyba tylko korzystając ze stron producentów, zakupując górę słowników tematycznych i literatury fachowej.

Wróćmy do herbaty. Zamarzyła mi się matcha. Cudownie pudrowa, zielona herbata. Najpierw mnie zmroziło jak zobaczyłam ceny. Potem pogrzebałam w internetach głębiej i okazało się, że można dostać dużo taniej, ino chińską, a nie oryginalną japońską. Na tyle taniej, że można z nią pokombinować kulinarnie. Knułam, wąchałam, parzyłam, rozpuszczałam, zamęczyłam Najcierpliwszego i udało się. Znaczy, zanim się udało to kichnęłam pokrywając pół kuchni zielonym pyłkiem, ale się udało. Powstało bezglutenowe, zielone ciasto.

Proszę Państwa! Przed Państwem Greenie. Moja zielona odpowiedź na brownie 😀

Potrzebujemy:

  • kostkę masła 200g
  • białą czekoladę dobrej jakości 200g
  • 3 jajka
  • 7 łyżek mąki kasztanowej (jak nie macie to pszennej)
  • 1/3 szklanki cukru pudru
  • garść pokrojonych pistacji
  • 3 łyżeczki pudrowej herbaty matcha
  • ziarenka z jednej laski wanilii
  • 250 g serka do serników zmielonego
  • pudełko jogurtu naturalnego
  • skórka starta z jednej cytryny
  • agar lub żelatyna
  • prażone pestki dyni zmielone razem z garścią pistacji, kilka całych pestek do ozdoby

W rondelku rozpuszczamy kostkę masła i czekoladę, do powstałej masy dodajemy dwie łyżeczki herbaty i mieszamy do rozpuszczenia. Odstawiamy do ostygnięcia. W osobnej miseczce ubijamy jajka, cukier, łyżeczkę herbaty i ziarenka wanilii. Na puszystą masę. Łączymy z przestudzoną czekoladą. Dodajemy powoli mąkę. Ciasto ma być gęste. Do ciasta dosypujemy pistacje posiekane i mieszamy. Na kwadratową blaszkę, wyłożoną papierem do pieczenia wylewamy ciasto. Wsadzamy do nagrzanego do 170 stopni piekarnika, na 25 minut. Ciasto się piecze a my możemy zrobić warstwę jogurtową. Serek, jogurt i skórkę z cytryny rozkręcamy na luźną masę, próbujemy, jeśli za kwaśna możemy dodać odrobinę cukru pudru i dokładnie wymieszać. Do masy dodajemy agar lub rozpuszczoną żelatynę. Wlewamy na lekko przestudzone ciasto. Posypujemy pudrem z dyni i pistacji. Odstawiamy na noc do lodówki.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kategorie: Desery.

Konwersacja przy stole

  1. DKB

    No wreszcie trafiłem na kogoś, kto tak jak i ja lubi kombinować z pistacjami -:)
    Bardzo ciekawy pomysł, gratuluję.
    Muszę najpierw tego spróbować w oryginale, dobrze, że jutro sobota. Ale nie byłbym sobą gdybym później ewentualnie czegoś nie zmienił i pewnie… nie sprzeprzył. -:)
    Może dam znać.
    DKB

  2. Przekonałem dziewczynę, żeby to zrobiła (niestety moje umiejętności kulinarne nawet nie są zbliżone do Jej 😛 ). Co prawda nie wyglądało aż tak apetycznie ale było bardzo smaczne. Naprawdę polecam 😀