Szynka pieczona z suszonymi śliwkami

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Zawsze myślałam, że losy bohaterów „Mody na Sukces” są skomplikowane i porąbane. Myślenie zmieniło mi się w momencie zanurzenia w świat blogerski. O ile, poza małymi wyjątkami, blogerzy kulinarni są traktowani po macoszemu, tak już blogi lajfstajlowe, społecznie zaangażowane i te od prezentowania szmat na lekko nierozgarniętych panienkach są już kulturą wysoką przez duże W. Podobno bogiem i wyrocznią blogerską jest niejaki Dżejson Hunt, który wcześniej był Kominkiem, ale stwierdził, że oklepany Kominek do świeżo kiełkującego zarostu i rosnącej pozycji wśród piszczących nastolatek z dostępem do netu nie pasuje, więc zmienił pseudonim, image, niestety pretensjonalnego stylu nie zmienił. Czym się wsławił? Prawdę mówiąc, nie wiem, kojarzę go z jednego listu do firmy produkującej budyń. Listu, który pozbawiony bluzgów byłby listem gościa nieumiejącego zrobić zupy z proszku. Ale jak mówię – nie kojarzę pana Dż. H, bo o zgrozo żyję poza netem i wypociny niektórych doprowadzają mnie do tików nerwowych.

Jednak okazuje się, że pan „Kiedyś Kominek” udziela błogosławieństwa i namaszcza. Blogerów znaczy namaszcza. Coś na zasadzie „ten jest zajebisty, tego czytamy” i naród oślepiony blaskiem bóstwa leci i czyta. I tak było ostatnio. Pan namaścił jedną dziewoję. Dziewoja w momencie namaszczenia poczuła się gwiazdą i napisała odę do narodu złożoną z kilku słów uważanych za obraźliwe, miałkiej treści i niczego innego. W skrócie pani chodziło o to, że ludzie są nieestetyczni, śmierdzą, mają kompleksy, są tani, byle jacy, nic z tym nie robią a pani od tego chce się rzygać. Pojawił się jeszcze wątek pudru za 150 zł i dermatologa. Kilka osób napisało pani, że najzwyczajniej w świecie jest głupia, więc pani jęła czynić wyjaśnienia, co jeszcze bardziej pokazało, że coś na synapsach w mózgu jednak nie styka. Świat blogerski i netowy podzielił się na dwie grupy. Jedna nawoływała do przebaczenia, bo młoda i głupia a druga kazała jej iść na drzewo. Zupełnie jak 39 ślub Ritcha Forrestera. Setki osób śledziły wymianę zdań i kto komu lajkował wypowiedzi. Łącza się grzały. Firmy marketingowe czytały i wyciągnęły wnioski. Nikt jednak nie zastanowił się, jakim cudem ktoś, kto posiada jakąkolwiek pozycję, kto odpowiada za pewną treść niesioną, był w stanie poklepać po pleckach coś, co ani mądre, ani błyskotliwe, ani zabawne, ani bez polotu? Czy faktycznie nasze podwórko blogerskie to fani treści nie kontrowersyjnych, ale treści bez treści? Bo wystarczy napisać, że ktoś jest głupi, dołożyć kilka bluzgów i mamy bloga lajfstajlowego. Oczami wyobraźni widzę siebie piszącą wstępy do przepisów, coś w stylu: „Kaśka z blogu naprzeciwko jest grubą s…, ma pryszcze, ku…. zrób su….. coś z tym, bo rzygnę a ludzie są poj….. a teraz przepis na buraczki”. Cudo prawda? Na początku mojego pisania miałam ambitny plan, że pokażę wam fajne blogi i nie te kulinarne, ale takie, które coś wnoszą. Jednak po ostatnich wydarzeniach oszczędzę wam lektury.

Obiecuję, iż nigdy nie napiszę wam takich bzdur, a jak napiszę to możecie mnie zbluzgać. Jeno czyńcie to słowem wyszukanem. Podobno agresja bierze się ze spożywania mięsa. Ja natomiast twierdzę, że bierze się z czytania bzdetów. Więc nie narażając was na stres –  Szynka pieczona z suszonymi śliwkami

Potrzebujemy:

  • szynkę wieprzową surową
  • dwie duże cebule zwykłe
  • jedna cebula czerwona
  • 1,5 szklanki suszonych śliwek + kilka śliwek wędzonych (jest różnica i to nie to samo)
  • 2 goździki
  • szklanka mocnej herbaty
  • pół szklanki kawy
  • kilka ziaren ziela angielskiego
  • łyżka ziaren czarnego pieprzu
  • 3 listki laurowe
  • 3 łyżki majeranku suszonego
  • łyżeczka brązowego cukru
  • łyżka miodu – ja użyłam nawłociowego, można każdy inny. Ostrożnie z gryczanym
  • ½ jabłka
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 łyżki soli
  • ½ łyżeczki cynamonu

W dużym garze, w którym będziemy mogli zanurzyć szynkę, gotujemy wodę. Do wody wrzucamy obrane i przekrojone cebule, ziele angielskie, liście laurowe, sól, majeranek, pieprz w ziarnach, ząbki czosnku i cukier. Gotujemy pięć minut o odstawiamy do ostygnięcia. Do przestudzonego wywaru wkładamy szynkę i zostawiamy ją na noc. Optymalne jest 12h. Po tym czasie szynkę wyciągamy i osuszamy ręcznikiem papierowym. W niedużym garnuszku umieszczamy herbatę, kawę i 3 szklanki wody. Dodajemy śliwki, rozgniecione goździki, obrane jabłko, czerwoną cebulę i miód. Gotujemy do miękkości śliwek. Jak śliwki będą miękkie, odcedzamy ale nie wylewamy wody z gotowania śliwek. Wodę studzimy i wlewamy do naczynia żaroodpornego, dokładamy szynkę i przykrywamy. Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 200 stopni na 15 min. Po tym czasie zmniejszamy temperaturę do 120 stopni i zostawiamy szynkę na 2,5h. Po upływie tego czasu odkrywamy pokrywkę, ugotowane śliwki z jabłkiem i cebulą miksujemy i tą pastą pokrywamy górę szynki, przykrywamy pokrywką. Nie zmieniając temperatury wsadzamy na 40 min. Potem zwiększamy temp do 190, ściągamy pokrywkę i zostawiamy szynkę na 10 min. Wyciągamy szynkę ostrożnie na półmisek, tak, żeby nie przebić włókien. Dajemy jej 20 min, żeby odpoczęła. Najlepsza jest na zimno. Glazura ze śliwek brudzi i ciężko się kroi, ale ostry nóż wam pomoże 🙂

Smacznego!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kategorie: Główne.

Konwersacja przy stole

  1. Jola

    Święta racja! Ja już dawno odpuściłam sobie czytanie ogromnej ilości blogów lifestylowych. Ziarno od plew oddzieliłam w tym temacie, mam chyba z 4 blogi zapisane i inito. Czytając kiedyś wypociny tych blogerów, zastanawiałam się czy nie żyje czasem w innym świecie, jakimś bardziej życiowym… To jest przerażające…
    A przepis na mięsko porywam 😛

  2. Sławek

    Witam serdecznie do tej pory znałem jedynie pasztet ze śliwką i nie powiem bardzo mi swojego czasu posmakował. O szynce ze śliwką dowiedziałęm się dopiero w tym wpisie. Oczywiście jest to, dla mnie nowość, którą mam zamiar wypróbować bo nie ukrywam jestem bardzo ciekawy jak takie połączenie ze sobą smakuje.

  3. Dariusz

    Agresja od jedzenia miesa? Nieeee. Chyba od niejedzenia. Wszakze czlowiek glodny to czlowiek zly. A po miesku raczej trudno jest byc zlym. Wiec ja rowniez miesko polecam, szczegolnie takie pyszne i dobrze wygladajace. A
    i racja, ze agresja rodzi sie, gdy czyta sie bzdury. A niestety wieke blogow jest nieslychanie bzdurnych.

  4. Awodent Warszawa

    Ta szyneczka wygląda przepysznie 😮 Z chęcią sobie ją przygotuję. Oprócz ciekawego przepisu zostawiasz także dobrze i interesująco napisane historie 🙂 Dzięki Ci za to.

  5. Dawid

    Witaj 🙂 Chciałbym Ci powiedziec, ze już dawno nie byłem tak mile zaskoczony po lekturze czegoś nowego, czegoś czego nie znałem już wczesniej i nie wiedzialem, ze mogę na to liczyc 🙂 Szkoda, ze dzisiejszy dzien stawia przede mna tyle obowiazkow, ze nie mogę zajac się tylko i wylacznie czytaniem Twoich tekstow, ale obiecuje, ze jak tylko znajde czas, nadrobię je wszystkie 🙂