Kocham panie stylistki, a już panie stylistki zajmujące się dużymi babami to w ogóle wielbię. Mam świadomość tego, że jestem duża i doskonale zdaję sobie sprawę, że w legginsach wyglądam jak zestaw na grilla, czyli kiszka i baleron. Nie wiem, kto wmówił grubym babom, że im bardziej im wałki opina tym lepiej? Podobno stylistki właśnie. Przyszła wiosna. Wszystkie laski solidarnie rozpoczęły ekspozycję wdzięków. Z różnym skutkiem. W niektórych przypadkach bardzo, ale to bardzo, zazdroszczę paniom zerowej samokrytyki, braku lustra i takiego poczucia zajebistości, które mnie nigdy w życiu nie spotka. Niektóre panie, bez względu na wiek i wagę, uznały, że moda jest nieomylna i powstało zjawisko, które społeczeństwo zwykłe nazywać „fashion victim”. Tak więc droga czytelniczko! Jeśli masz kompleksy i czujesz się brzydka, wyjdź na ulicę i obserwuj. Gwarantuję Ci, że w ciągu kilku chwil przejdzie jak ręką odjął. Zobaczysz panie na szpilkach brodzące jak czapla w wodzie, czy panie usiłujące się nie zabić na niebotycznych obcasach co skutkuje wykręcaniem kostek na wszystkie strony. Dane Ci będzie zobaczyć panie w wieku Twojej babci, odziane w obcisły kombinezon w panterkę i złote tenisówki. Za tymi paniami najczęściej powiewa lok w kolorze platyny. Zachwyci Cię również widok wszelkiej maści istot zestrojonych w za małe spodnie, co skutkuje demonstracją połowy dupy, ale to podobno jest seksi. Ujrzysz panie z taką ilością makijażu na twarzy, że będziesz się zastanawiać czy to jeszcze makijaż, czy już tynk na gazobetonie?
Dalej się źle czujesz? Serio? Podobno każda kobieta jest piękna, tylko niektóre maskują swoje piękno, bo nieśmiałe. Zresztą panów to się też tyczy, tylko oni swoje piękno eksponują jakoś bardziej inwazyjnie. Za szczyt seksu uważają skarpety do sandałów, gołe klaty w środku miasta, włosy okraszone taką ilością żelu, że mucha siadając już nie odleci i aromat potu pomieszany z dezodorantem – feromon niby taki. Panowie! Tak samo, jak grube baby wyglądają źle w legginsach, tak widok patyczkowatych męskich nóg w obcisłych rurkach też nie jest za fajny. Z drugiej strony, skoro są amatorzy posągowych kształtów opiętych lateksem, tak może i jakieś kobiety kochają zabiedzonych intelektualistów zgubionych w matriksie. Nie to, co ładne, tylko co się komu podoba. Jeśli macie tę pewność siebie, która sprawia, że nawet zawinięci w folię spożywczą czujecie się super i seksownie, to ja prawdziwie zazdroszczę. Naprawdę.
Czasem miewam dietowe zrywy. Te zaś skutkują wymyślaniem dań, które zostają w jadłospisie mimo porzucenia marzeń o talii osy na rzecz swojskiej talii dopasowanej pod hula-hop. Tak było z sałatka z grillowanych warzyw. Niektórzy na sam dźwięk słowa „warzywa” dostają spazmów. Ich moda nie dotyczy, ale możemy im pod nos podsunąć i okazuje się, że jedzą i proszą o jeszcze. Sałatka z powodzeniem zastępuje cały obiad.
Potrzebujemy:
- paprykę żółtą, czerwoną, zieloną po 1 sztuce
- bakłażana
- 2 cukinie
- ½ twardego jabłka
- 1 twardą gruszkę
- czerwoną cebulę
- 1 awokado
- 1 średniej wielkości granat
- kilka rzodkiewek
- pęczek szczypiorku
- sok z połowy cytryny
Na sos:
- 5 łyżek oliwy z oliwek
- 1 łyżka octu balsamicznego
- 1 łyżeczka musztardy
- 1 łyżeczka miodu
- sól, pieprz
- 1 ząbek czosnku drobno posiekany lub starty na tarce
Na początek nagrzewamy piekarnik lub rozpalamy grilla. Jak już będzie gorąco jak na pierwszej randce, czyli piekarnik będzie miał 200 stopni albo węgle na grillu się zaczną żarzyć, pieczemy papryki. Kładziemy je w całości i czekamy aż skórka zrobi się czarna. Jak już osiągniemy głęboką czerń, papryki przekładamy do miski i przykrywamy miskę szczelnie folią. Zostawiamy na 40 min. Po tym czasie skórka z papryki zejdzie z łatwością. Tak obraną paprykę kroimy w paski. Jak papryka będzie się piekła to kroimy na półplasterki bakłażana i cukinię. Bakłażana dobrze jest posolić, żeby pozbyć się goryczki, jednak młode bakłażany jej nie mają. Bakłażana i cukinię lekko smarujemy oliwą i grillujemy. Możemy to zrobić na suchej patelni grillowej lub na ruszcie. Pozostałe składniki kroimy, dorzucamy do papryki i skrapiamy sokiem z cytryny, żeby awokado, gruszka i jabłko nam nie ściemniały. Dorzucamy ciepłą cukinię z bakłażanem, mieszamy i polewamy sosem. Przygotowanie sosu jest banalnie proste – wszystkie składniki do miski i wymieszać. Dobrze jest polać lekko ciepłe warzywa i zamieszać, wtedy wchłoną lepiej smaki. Odstawiamy na pół godziny i przed podaniem posypujemy szczypiorkiem i pestkami granatu.
Smacznego!



cudnie wygląda i na pewno tak samo smakuje…poniewaz własnie dietuje,to pewnie bedzie jedno z moich ulubionych dań 🙂
pozdrawiam cieplutko bardzo 🙂
Grillowane warzywa – moje ulubione.
Twój przepis jest bardzo interesujący – z pewnością go sprawdzę 😀