Bezglutenowe placuszki z truskawkami

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Od kilku dni nieustająco nęka mnie niejaki Kermit, któremu głęboko na sercu leżą problemy z moją erekcją. Robi to na tyle intensywnie, że sama zaczęłam się martwić brakiem płonącego konara w swojej bieliźnie. Pełen troski Kermit oferował mi za jedyne 50 dolarów rozwiązanie wszystkich moich problemów. Jednym słowem, po kuracji Kermita wszystkie laski moje.

Przy okazji tego spamu naszła mnie myśl, że jednak ludzkość podatna jest na reklamy. Utwierdzam się w tym przekonaniu za każdym razem jak wchodzę do łazienki. Kosmetyki na wszelkie dolegliwości i obiecujące naprawianie nadwątlonej urody. Tusze, cienie i balsamy. Za każdym razem jak wchodzę do drogerii obiecuję sobie, że się nie dam. I za każdym razem mi się nie udaje. Pocieszeniem – słabym, ale jednak – jest fakt, że nie jestem w tych działaniach osamotniona. Nie tylko mną targa żądza zakupów, szpetnie podsycana przez szarlatanów od marketingu. Miło zobaczyć inne damy z pełnymi koszykami, obłędem w oczach, szepczące przy kasie: „co ja powiem staremu?”. Czuje się wtedy lekko usprawiedliwiona. Najcierpliwszy zna moje słabości i czasem ciągnie mnie do tych siedlisk szatana żeby mieć ubaw. Jak wiemy karma to suka i wraca – jemu dzieje się to samo jak włazi do sklepów fotograficznych. Wcale mu nie współczuje.

Jednak drogerie i reklamy bledną w obliczu księgarń i sklepów z wyposażeniem kuchennym. Tam tracę resztki godności i pieniędzy. Nie mam już gdzie upychać kolejnych książek, desek, talerzy i innych „niezbędnych” do życia rzeczy, ale jednak zawsze znajdę powód, żeby przytargać coś do domu. Kilka lat temu, będąc chorą, cieszyłam się, że jestem przykuta do łóżka, bo się szwendać po sklepach nie będę. Wtedy to właśnie objawili się spece od marketingu mówiąc: „zobacz chora sierotko, tu są sklepy internetowe, chora jesteś, należy ci się nagroda”. A żeby was szlag trafił!

Piszę do was te słowa stojąc nad kolejnymi zakupami z Ikei… Więc jeśli drogie koleżanki macie jakoweś wyrzuty sumienia, twierdzicie, że coś z wami jest nie tak, to wiedzcie, że niepohamowane ciągoty do kupowania rzeczy, które wcale nie służą do zbawienia ludzkości, mamy zakodowane w genach. Z naturą się nie wygra i koniec. A jak się chłopu nie podoba, to niech sam gotuje i pierze.

Zagłuszając wyrzuty sumienia postanowiłam chociaż odżywiać się zdrowo, żeby zniwelować uczucie niezdrowych nawyków. Padło na bezglutenowe placuszki z truskawkami, na kefirze. Powiem wam, że wyszły super. Są inne w smaku niż wielbione wszędzie „pankejki”, ale są dobre i uzależniające.

Potrzebujemy:

  • szklankę kefiru – ja użyłam zsiadłego mleka z Krasnegostawu, bo nie ma w nim mleka w proszku
  • dwie łyżki jogurtu naturalnego
  • szklankę musu z truskawek
  • dwa jajka
  • 1,5 łyżeczki bezglutenowego proszku do pieczenia (można pominąć – placki wyjdą płaskie)
  • mąka kukurydziana – miałam opakowanie 400g, weszło prawie całe
  • pół łyżeczki soli
  • dwie łyżki cukru brązowego
  • dwie łyżki oleju

Wszystkie składniki oprócz mąki i proszku łączymy bardzo dokładnie. Dosypujemy mąkę partiami, tak, żeby utworzyło się gęste ciasto. Dobrze je odstawić na noc lub przynajmniej na 2-3 godziny do lodówki. Smażymy na bardzo małym ogniu, wcześniej smarując patelnie pędzelkiem zamoczonym delikatnie w oleju. Do smażących się placuszków „wciskamy” kawałki truskawek.

Do placuszków podajemy jogurt. Opakowanie jogurtu naturalnego łączymy z łyżeczką pasty waniliowej i drobno posiekanymi listkami mięty. Jeśli nie macie pasty waniliowej to wyskrobcie ziarenka z jednej laski wanilii a po wymieszaniu dorzućcie przepołowioną i wyskrobaną laseczkę i zostawcie w lodówce na 2 godziny. Przed podaniem wyciągnijcie laskę ze środka. Jak nie macie wanilii to zróbcie jogurt z miętą i skórką otartą z limonki.

Smacznego.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kategorie: Desery, Rano, i Zielone.

Konwersacja przy stole

  1. Aleksandra

    Jesteś złym człowiekiem wiesz? Bardzo złym. Ledwo co wciągnęłam obiad, turlam się z przejedzenia a Ty wyskakujesz z czymś takim. I jeszcze te zdjęcia. I musiałam zrobić bo mnie zachęciłaś. Bo truskawki były pod ręką i reszta składników też. I właśnie zażeram się kolejnym plackiem. Czuj się winna moich dodatkowych kilogramów. :3

  2. em

    hmmm, na zdjęciach placki nie wyglądają jakby byl w nich mus truskawkowy??? Powinny być różowe. CO z tym musem? A proszek ( lubię placki urośnięte) może byc normalny jeśli nie zależy mi jakoś specjalnie na bezglutenowości???

  3. Aga

    Mus dodajemy do ciasta na placki. Ilośc musu vs inne składniki i temperatura smażenia, sprawiają że placki nie są różowe. I to, że mąka kukurydziana jest intensywnie żółta, też swoje robi. Można dodać proszek