
Ajvar kocham miłością wielką. Ogólnie nie tylko ajvar, bo wszelkie pasty z papryk, pomidora i innych bakłażanów wielbię okrutnie i żrę jak wściekła. Ale zanim zacznę intensywną konsumpcję, to muszę sobie sama zrobić, albowiem kupne są ohydne.
Ajvar wymaga trochę pracy, ale warto. W internetach znajdziecie milion przepisów, każdy inny i oczywiście każdy słuszny. W tym roku porzuciłam dotychczasowy przepis, z którego korzystałam na rzecz przepisu, który znalazłam w notatkach, które odziedziczyłam po teściowej. Wygrzebałam notatki na pożółkłej kartce, oznaczone napisem „od mamy z Jugosławii”. Kocham takie przepisy. Musiałam zrobić i powiem wam, że nie żałuję tego obierania, mielenia, mieszania i pilnowania. Wyszło pyszne. Z tych samych notatek będą jeszcze dwa przepisy, które pojawią się jutro i pojutrze.
Na początek kwestia obierania, pieczenia i mielenia. Moja teściowa zawarła w notatkach uwagi: „należy obrać i zmielić” i ja jej wierzę. Ja wiem, że wychodzicie z założenia, że – jak i tak się mieli cokolwiek – to po cholerę obierać. Ano po to, żeby małe farfocle ze skórek nie latały, bo takie farfocle są jak koncert Zenka podczas burzy z piorunami – trudne w odbiorze. Dlaczego mielimy maszynką do mielenia mięsa? Też wydawało mi się to dziwne, bo przecież są miksery i blendery, jednak próby pokazały, że maszynka do mielenia daje zupełnie inną konsystencję samej pasty, że po odparowaniu zostaje więcej „treści”, że smak jest bardziej intensywny. Jeśli nie macie maszynki, to użyjcie blendera lub miksera, ale nie maltretujcie składników za długo, niech zostaną kawałeczki.
Oto najlepszy na świecie, przywieziony z Bałkanów przez teściową przepis na ajvar.

Potrzebujemy:
- 15 dużych czerwonych papryk
- 3 średnie bakłażany
- 250 ml oleju roślinnego
- 130 ml octu jabłkowego
- 25 g cukru
- sól, pieprz, sok z cytryny lub ocet jabłkowy (dodatkowy) do smaku.
Przygotowanie:
- Piekarnik rozgrzewamy do 230 stopni, grzanie góra – dół. Na blasze układamy papryki i pieczemy je, aż się zrobią czarne. Przekładamy do miski i przykrywamy folią spożywczą, odstawiamy na 20-30 minut.
- Bakłażana pieczemy tak samo jak papryki, kiedy się zrobi czarny, wyciągamy do miski, ale nie przykrywamy.
- Papryki pozbawiamy pestek, ogonków i gniazd nasiennych, obieramy. Jeśli zostaną czarne kawałki skórki to super, będzie bogatszy smak. Bakłażany pozbawiamy tylko ogonków i skórki, pestki zostawiamy.
- Mielimy osobno paprykę, osobno bakłażana.
- W garnku z grubym dnem rozgrzewamy olej i na mocno rozgrzany przekładamy bakłażany i smażymy je 15 minut, po czym dorzucamy paprykę. Pamiętajcie, żeby nie zmarnować soków, które powstaną przy mieleniu. Smażymy razem z płynem, nie bójcie się, że wykipi. Może się wydawać, że warzywa nie połączą się z olejem i to będzie ohyda tłusta. Nic bardziej mylnego, ajvar w miarę gotowania będzie gęstniał, emulgował i zrobi się cudowna pasta.
- Po godzinie gotowania i częstego mieszania dolewamy ocet i dodajemy cukier. Smażymy 15 minut i próbujemy. Dodajemy sól, jeśli za kwaśne – cukier, jeśli mało wyraziste lub za słodkie – ocet. Smażymy jeszcze 15 min. Pamiętajcie, żeby nie próbować łyżką, którą już próbowaliśmy, po każdej próbie bierzemy czystą łyżkę. Wiem, że to może wydać wam się dziwne, ale już parę razy zabiliśmy przez takie podjadanie kilka sosów pomidorowych i dżemów.
- Gorący ajvar przekładamy do wyparzonych słoiczków. Przekładamy, upychając ajvar tak, żeby wypchać ze słoika jak najwięcej powietrza. Zakręcamy i pasteryzujemy 20 min w 120 stopniach w piekarniku. Wyciągamy, ustawiamy do góry dnem i zostawiamy ajvar do ostygnięcia.
- Jeśli otwieramy jakiś słoik, to trzymamy go po otwarciu w lodówce.
Taka mała uwaga – w maszynce do mięsa podczas mielenia papryki nie zakładajcie białej bluzki i przyszykujcie się na mycie kawałka kuchni, to uroczo pryska. Jak ajvar będzie gęstniał, to zacznie bulgotać i będzie również pryskał, wtedy na garnek zakładamy gazę lub siatkę specjalną, która wygląda jak przykrywka. Nie przykrywajcie gara pokrywką, bo to musi odparować, a gromadzenie pod przykrywką pary wodnej raczej temu nie pomoże.

Robiłam w podobny sposób ale nie wiedziałam o mieleniu i o próbowaniu. Przepis miałam z Serbii, pychota!!!
Melduję wykonanie zadania, prawie, jutro zagrzeję jeszcze raz solidnie i dopiero zasloikuję, bo usypiam na stojąco. Pyszny ajwar! Dziękuję za dzielenie się przepisami.