Zastanawiałam się co zrobić, żeby Lady Kitchen przekroczyła dziesięć tysięcy lajków i tym samym otwarły się niebiosa i mogłabym otwarcie napisać, że niektórzy ssą i to bez połyku, bo przecież za mną stałaby armia „lubisiów”. Tymczasem muszę sprawiać wrażenie miłej i pogodzonej ze światem. Jednak wnikliwa analiza blogosfery podsunęła kilka rozwiązań z cyklu: „jak sprawić, żeby internauta Cię polubił”. Jednym z nich jest zmiana nazwy „fan pejdża” na jakąś chwytliwą. Nie suche: „Lady Kitchen”, ale jakieś: „Kucharz płakał jak gotował”. Naród przeczuwa klęskę, a jak wiadomo nic tak nie cieszy jak pierdołowatość i durnota innych i naród pędzi lubić. Może być jeszcze: „Milion pomysłów jak spieprzyć gotowanie, o których nie miałeś pojęcia”. Też chwytliwe. Kolejnym pomysłem jest konkurs. Konkurs, w którym będzie można wygrać Ajpada, Makbuka i Ajfona bez folii. Konkurs na końcu i tak wygra Najcierpliwszy, który mi ten szmelc do zdjęć użyczy. Jest jeszcze opcja, że będę wrzucała dużo zdjęć kotów. Każdy pomysł ssie sam w sobie. Pozostaje podła wódka i fantomowe bóle mózgu.
Z moim ogarnięciem social mediów jest jak z życiem – od dupy strony. Układ panelu administracyjnego na FB przyprawia mnie o łzy, a Cukierbergowi życzę wytrwałego czyszczenia kominów wentylacyjnych przez jakiegoś lamberseksualnego kominiarza, który na końcu opieprzy go z powodu zbyt małej kratki wentylacyjnej.
Ten nastrój rewolucyjny uruchomił mi się podczas „Kuchennych Rewolucji” i przeczytaniu komentarza, że jakoby niejaki Ogiński od „Siemanko witam w mojej kuchni” był wyrocznią kuchenną, a jego przegrana świadczy o spisku satanistów i żydokomuny. Dobrze, że Piechocińskiego na papieża wybrali, bo naród już by całkiem zidiociał.
Stres koi czekolada, dużo czekolady i jeszcze więcej czekolady. Dziś babeczki czekoladowe, niesłodkie i z karmelem. Proste jak aparycja przeciętnego hipstera z Krakowa. Dwie miski, jedna rózga, blacha do muffinów i piekarnik gwarantują doskonały środek uspokajający.
Rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni grzanie góra – dół. Foremki na muffiny wykładamy papilotkami i przygotowujemy ciasto.
Potrzebujemy:
- łyżkę masła
- ¾ szklanki mleka
- tabliczkę dobrej czekolady
- 3 łyżki dobrego kakao (ja użyłam surowego)
- dwa jajka
- pół szklanki brązowego cukru
- 300 ml kefiru (tak, dobrze czytacie) – najlepsze Zsiadłe Mleko z Krasnego Stawu
- ½ szklanki oleju
- 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
- szczyptę soli
- mąkę ok 2,5 szkl.
- solony karmel – umówmy się, karmel wymaga uwagi, raz wyjdzie, raz poparzy i się zważy. Więc, żeby uprosić kupujemy puszkę kajmaku, karmelu, co lubimy. Wrzucamy do rondelka i podgrzewamy, żeby się lekko rozpuścił. Dodajemy sól himalajską lub drobno siekane pistacje albo solone orzeszki ziemne. Odstawiamy do ostudzenia.
Podgrzewamy mleko i masło. Dodajemy 2 łyżki kakao i dokładnie mieszamy. Dodajemy tabliczkę czekolady i rozpuszczamy na gładka masę i dodajemy szczyptę soli. Odstawiamy do przestudzenia. W niewielkim naczyniu ubijamy jajka z cukrem na puszysta masę i dodajemy kefir i olej. Łączymy dokładnie. Do powstałej masy dodajemy czekoladę i dokładnie mieszamy. Do osobnej miski przesiewamy mąkę, łyżkę kakao i proszek do pieczenia. Łączymy z mokrymi składnikami. Ma wyjść bardzo gęste ciasto w którym łyżka będzie stała. Gdyby było za rzadkie dodajemy mąki, jak za gęste dodajemy mleka. Jak już mamy ciasto to zaczynamy zabawę. Na dno papilotki dajemy odrobinę ciasta, wypukłą stroną małej łyżeczki posmarowaną olejem robię dołek w cieście i w ten dołek daje łyżeczkę masy kajmakowej. Przykrywam ciastem. Wstawiam na 15 min do piekarnika.
Babeczki nie są słodkie więc można do tego zrobić jakiś słodki krem. Z takiej ilości wychodzi ok 20 babeczek. Jak nie chce mi się robić babeczek to wykładam keksówkę papierem do pieczenia, na dnie rozkładam warstwę ciasta, cieniutki pasek karmelu, znowu warstwę ciasta i warstwę karmelu i tak do góry. Wychodzi fajne i szybkie ciacho do kawy.




Dieta, zdrowe odżywianie a ty nakłaniasz do grzechu! Gdyby tylko zjawiły się takie babeczki na moim stole w mig by ich nie było. Cudnie wyglądają i z pewnoscią jeszcze lepiej smakują
Pierwszy Twoj wpis przeczytany i już Cię lubie! uśmiałam się mega!z Ogińskiego najbardziej!
a jutro zrobie babeczki!! pozdr
Wykorzystam przepis u siebie smacznie wyglądają:)
świetne przepisy i ten żywy język.
Bardzo fajny wpis, pozdrawiam serdecznie 🙂