Bułeczki z kandyzowanymi pomarańczami

Ostatni rok upłynął mi pod znakiem „nauczę się piec ciasta”, takie z masami, przekładane dobrocią. Ba! Marzyły mi się torty piętrowe, jak z obrazka i takie, przy których czołowi cukiernicy zdychają z zazdrości. Podjęłam nawet pewne próby, które ucieszyły tylko wsiowy drób.

Jednak odkryłam coś innego. Mimo że ciasta z masami i torty wielopiętrowe nie są mi pisane, lubię i umiem piec bułki, bułeczki, drożdżówki i nawet czasem chleby. Kocham bawić się ciastem, lubię konsystencję ciasta i kocham patrzeć, jak drożdże rozwijają swoją kolonię. No i najważniejsze: wielbię zapach pieczonego chleba i drożdżówek. Przy okazji słodkich wypieków zamęczam znanych mi cukierników, wertuję książki i przekopuję internety. Czasem wychodzą cudowne smakołyki, czasem idealne naboje do procy a czasem urażony drób myśli, że chcę go otruć. To, co wychodzi, robię jeszcze raz, żeby upewnić się, że przepis jest w porządku, a nie radośnie nawrzucałam i nie potrafię odtworzyć.

Taką metodą powstały bułeczki, lub – jak kto woli – drożdżówki z kandyzowanymi pomarańczami i serem. Przy okazji zdradzę wam patent na idealnie kandyzowaną pomarańczę, która nie wymaga mozolnej pracy. Bułeczki z kandyzowanymi pomarańczami i serem mają jedną wadę – uzależniają. Samej skórki kandyzowanej, która służy do faszerowania bułeczek, trzeba pilnować – jak odwróciłam na moment głowę, to Najcierpliwszy wyrastał spod ziemi i wyżerał bezczelnie, mówiąc, że lepszej nie jadł.

Sam przepis może wydać wam się dziwny i możecie po drodze odnieść wrażenie, że te bułeczki to raczej będą „kupesiku” warte, niż będą się nadawać do jedzenia. Jednak zaufajcie mi i zobaczycie, że będzie dobrze.

Bułeczki z kandyzowanymi pomarańczami i serem

Dzień wcześniej kandyzujemy pomarańcze.

Potrzebujemy:

  • 3 pomarańcze
  • 3 szklanki cukru
  • 5 szklanek wody
  • spory rondel.

Pomarańcze szorujemy we wrzątku. Ucinamy końcówki i kroimy na plastry o grubości 5 mm. Oczywiście nie kroimy z linijką, bo jeszcze nie zwariowaliśmy i jak będą cieńsze lub grubsze, to też będzie pysznie. W garnku gotujemy cukier z wodą. Jak zacznie wrzeć, wrzucamy plastry pomarańczy i gotujemy, aż będą miękkie. Odcedzamy, studzimy i kroimy na małe kawałki. Trzymamy w szczelnie zamkniętym słoiku w lodówce.

Pewnie myślicie, że dostałam zapaści umysłowej, bo zostawiłam białą część skórki i gorycz nam twarz wykręci i będzie fu. Otóż nie. Nie ma ani odrobiny goryczy. Przypominam, że zatwierdził to Najcierpliwszy, a to jest francuski piesek, jeśli chodzi o takie rzeczy i gdyby było coś nie tak, to plułby bardziej niż drób moim piernikiem.

Ciasto na bułeczki:

  • 50 g świeżych drożdży
  • 50 g cukru
  • 400 g mąki pszennej tortowej + 1 płaska łyżka
  • 100 ml ciepłego mleka
  • 1 łyżka pasty waniliowej (lub ziarna z jednej laski, lub można pominąć)
  • 170 g miękkiego masła
  • 3 jajka
  • ¾ łyżeczki soli
  • 500 g serka na sernik
  • skórka otarta z jednej pomarańczy
  • 100 g cukru.

Przygotowanie:

Na początek muszę was uspokoić, znaczy tych, którzy utwierdzili się w przekonaniu, że jednak coś mam z garem i nie myślę, bo gdzie taka ilość drożdży na taką ilość składników i zdurniałam najprawdopodobniej. Zaufajcie mi, kiedy zobaczycie i poczujecie ciasto, zrozumiecie, że to nie jest tak do końca durne. Jeśli jesteście już uspokojeni, to zaczynamy.

  1. Robimy zaczyn – drożdże rozcieramy z cukrem. Robimy to widelcem, rozcieramy na papkę. Dodajemy ciepłe mleko (ok. 30 stopni) i łyżkę mąki. Mieszamy i odstawimy w ciepłe miejsce na 15 minut, żeby zaczyn ruszył.
  2. Do miski przesiewamy mąkę, dodajemy cukier, zaczyn, sól i jajka. Wyrabiamy hakiem do ciasta lub mieszamy drewnianą łyżką. Jak wmieszamy, to dodajemy stopniowo masło i wyrabiamy około 15 minut. Ciasto będzie klejące i delikatne. Zostawiamy na 1-2 h aż podwoi swoją objętość.
  3. Sposób dla posiadaczy Tefal Companion – w misie z założonym ostrzem do wyrabiania umieszczamy wszystkie składniki. Ustawiamy obroty 10 i puszczamy start. Jak ciasto będzie wymieszane, a zajmie to około 1 minuty, ustawiamy ręcznie temperaturę 35 stopni i czas 1 h.
  4. Ponieważ ciasto jest klejące, wyciągamy je z miski na mocno podsypany mąką blat. Posypujemy mąką i lekko zarabiamy. Ciasto będzie ultra delikatne. Rozwałkowujemy je na prostokąt.
  5. Mieszamy serek ze skórką pomarańczową i cukrem. Rozsmarowujemy na rozwałkowanym cieście i posypujemy kandyzowanymi pomarańczami.
  6. Zwijamy w rulon, wzdłuż dłuższego boku. Kroimy na 10 kawałków. Układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. I teraz uczymy się na błędach, a jak wiadomo, najlepiej się uczyć na cudzych. Ja ułożyłam wszystkie bułeczki naraz i to był błąd, bo one mocno rosną i skleiły się ze sobą. Nie ujęło im to smaku, ale boki mają „obskubane”. Pieczcie partiami.
  7. Bułeczki pieczemy 25-30 minut, aż się zarumienią. Pieczemy w temperaturze 180 stopni.
  8. Najtrudniejsza część – jemy dopiero, jak ostygną 🙂

Kategorie: Desery i Rano.