Galareta z kurczakiem

Dotarło do mnie, że za 3 tygodnie święta, że za chwile skończy się rok i wejdziemy z ciężkim kacem i poczuciem niespełnionych postanowień w kolejny rok naszego życia. Znowu będziemy planować, obiecywać sobie, że wątpliwie moralne zachowania i złe decyzje nas już nie będą dotyczyć i ogólnie „nowy rok, nowa ja”… blablablablaaaa.

Umówmy się, pewne rzeczy się nie zmieniają. Charakter się nie zmienia oraz zestaw bufetowy na imieninach u cioci. Zmiany nie zawsze są dobre, nie zawsze wiążą się z czymś pozytywnym. Dlaczego zapytacie? Śpieszę z wyjaśnieniem. Jeśli mamy podły charakter (z tych ciężkich), do tego cięty język, czarne poczucie humoru i całe ociekamy sarkazmem i jakiś desperat zapragnie nas za żonę, a nam się zmieni to co? Obudzi się któregoś rana w poczuciu, że coś strasznie jest nie tak i proszę mi oddać to podłe, z którym zawierałem związek, a jak nie to won! Nie ma co ryzykować małżeństwa, bo nam się zmian zachciało.

Czasem jednak zmiany są bolesne, ale konieczne, tak dla higieny psychicznej. Dotyczą głównie bufetów imieninowych. Nienawidzę całym swoim puchatym ciałkiem, czyli bardzo, galarety wieprzowej vel zimnych nóżek. No nie, nie i po prostu nie. Nie ma takiej ilości wódki, po której popatrzę na to przychylnym okiem. Nie neguje tego, że ktoś pała do tego uczuciem i jak poleje świńskie raciczki octem, to mu wódka lepiej smakuje i świat jest przyjaźniejszym miejscem, w końcu są różne zboczenia. Jestem w stanie zaakceptować fakt, że tzw. galarety, jako podkład pod wódkę sprawdzają się cudownie i zasługi na polu konsumpcji wyrobów monopolowych nabierają kształtu kulturalnego spotkania, gdyż spożywa się widelcem. Raz usiłowałam zrobić świńskie nóżki w galarecie. Zaopatrzyłam się w golonki, raciczki, łeb i inne… kuchni nie mogłam wywietrzyć. Never again!

Paranoja polega na tym, że ja niemal wszelkie galaretki lubię. Rybę w galarecie, owoce, pasztety, drób i inne mięska. Świnią w galarecie jednak gardzę i nawet jak mi ją będzie serwował nagi Idris Elba, to wyślę go w diabły. Mówiłam już, że gardzę świnią w galarecie? Więc poznajcie mój przepis na kurczaka w galarecie. Długo gotowany kolagenowy bulion, minimalna zawartość żelatyny i soczysty kurczak. Da się, tylko to wymaga trochę cierpliwości.

Potrzebujemy:

  • duży gar, w którym będziemy gotować
  • 2 kg porcji rosołowych
  • 500 g kurzych łapek (możecie użyć skrzydełek jak wam słabo na samą myśl)
  • 2 szyje indycze
  • 8 ćwiartek (udek) z kurczaka
  • 4 marchewki
  • 1 seler korzeniowy
  • 2 pietruszki
  • 2 cebule opalone i spalone na czarno na suchej patelni
  • 10 ziarenek ziela angielskiego
  • 1 łyżeczka ziarenek czarnego pieprzu
  • 4 ząbki czosnku w łupinach
  • 4 liście laurowe.

Dodatkowo:

  • 4 ugotowane na twardo jajka
  • szklanka zielonego groszku (mrożony zalewamy wrzątkiem na 3 minuty, nie gotujemy).

Opcjonalnie:

  • listki pietruszki
  • kukurydza konserwowa.

Przygotowanie:

Zaczynamy od gotowania bulionu. Do garnka wkładamy warzywa, przyprawy, szyje, porcje, łapki lub skrzydełka. Udka odkładamy na później. Zalewamy to wszystko zimną wodą. Doprowadzamy do wrzenia, zmniejszamy ogień do minimum i pyrkamy około 3 godzin. Po tym czasie dokładamy udka i zostawiamy jeszcze godzinę. Po co takie kombinacje? Otóż z warzyw i szczątków zrobimy aromatyczny bulion, gotowanie od zimnej wody wydobędzie smak, dokładając do wrzątku udka, spowodujemy, że mięso się zetnie i cały smak zostanie w środku. Jak już udka będą ugotowane, przecedzamy bulion. Odkładamy do osobnej miseczki mięso i warzywa.

Przecedzony bulion odstawiamy i teraz mamy dwie możliwości: 1). studzimy całkowicie przez noc i pozwalamy, żeby tłuszcz się ściął i ściągamy tę warstwę, lub 2). robimy galaretę od razu, w myśl zasady, że tłuszczyk to życie i jak będziecie chcieli jeść jałowo, to będziecie żuć gazę z apteki. Wasz wybór. Ja zostawiam, bo czasem udka potrafią być nieźle tłuste.

Mięso obieramy, warzywa kroimy w kostkę. Szykujemy sobie pojemniczki, w których będziemy robić galaretę. Ja jestem zwolennikiem jednorazowych pojemników np. foremek do pieczenia pasztetu lub keksów. Doskonale nadają się pudełka po lodach i innych margarynach. Fajnie jest podać na stół galaretę zrobioną w keksówce. Każdy ucina sobie taki kawałek, na jaki ma ochotę. Można też robić pojedyncze porcje w małych miseczkach, ale wtedy rozgrzebią, zostawią i musimy wyrzucać. Szkoda marnować jedzenie. Duża porcja do samodzielnego krojenia sprawdza się lepiej.

Na dno naczynia układamy pokrojone jajka, wsypujemy warzywa, dajemy obranego kurczaka i groszek. Szykujemy bulion do zalania. Bulion po wystudzeniu będzie ściętą galaretą, ale bardzo luźną. Należy go podgrzać i pomóc mu żelatyną, jak chcemy mieć formę idealną do krojenia. W takim przypadku około 3 łyżek żelatyny zalewamy zimną wodą i zostawiamy do napęcznienia. Taką żelatynę dodajmy do gorącego bulionu i chwilę gotujemy, mieszając, żeby rozpuścić żelatynę. Zalewamy przygotowane mięso i dodatki, studzimy i wynosimy w zimne miejsce. Teoretycznie galaretę powinno się spożywać z octem, ale ja lubię z ćwikłą lub sokiem z cytryny. No i u mnie zawsze dużo mięsa i dodatków.

Protip

Rozpuszczajcie żelatynę i bulion partiami. Po to, żeby wiedzieć, czy już wam starczy do zalania, czy jeszcze ciut. Tym sposobem jak zostanie wam trochę bulionu, to macie aromatyczną podstawę do zupy. A niewykorzystaną żelatynę możecie trzymać w lodówce około 5 dni w zamkniętym pojemniczku.

Kategorie: Przystawki i Rano.

Konwersacja przy stole

  1. Avrea

    lubię galert ,ale własnie z kurczaka…bo ze swinki chrępy są brrrr
    i broń boze z rapkami ;p ble

  2. Aga Musial

    Hahaha uśmiałam się nie spodziewałam się tego wchodząc w ten artykuł. Świetnie napisałane 👏😃😁

  3. A co to są te „chrępy” ? , czy moze chodzi Ci o chrząstki , które nawiasem mówiąc sa bardzo pyszne !

  4. A z czego to niby tak sie uśmiałaś ??? , powiedz bo też chciałabym się pośmiać . Póki co śmieje się z Twojego „napisałane” !

  5. Iwona Żurawska-Żołdak

    Idealna galaretka z kurczakiem, kośćmi kulinarnymi i łapkami kurzymi. Łapki kurze dają dużo kleju. Czasami dodaje golonkę. Również w jednym dużym naczyniu żeby wszyscy sobie kroili. Dziękuję ślicznie i pozdrawiam serdecznie. Życzę Wesołych Świąt Wielkanocnych