Grzanki do zupy

Grzanki do zupy jako sposób na zero waste

Grzanki do zupy musiały się pojawić. Jakoś trzeba przemycić sposoby na niewywalanie chleba. Pomysł na ten post pojawił się wczoraj. Zadałam pytanie o żurek podawany w chlebie. Zawsze ciekawiło mnie, czy zjadając zupę z kiełbasą i jajkiem i popychając to chlebem całkiem słusznej wielkości, ludzkość jest jeszcze w stanie coś w siebie wcisnąć, czy zaczyna się festiwal mrożenia oraz wywalania? Okazuje się, że w większości takie chleby idą na zmarnowanie.

Nie jestem idealna czy święta, zdarza mi się wyrzucić jedzenie, kupić czegoś za dużo, zachomisiować w lodówce tak, że w końcu samo wychodzi i błaga o uwagę. Zdarza się i staram się z tym walczyć. Jednak chleb to produkt przed wyrzucaniem którego mam opory. Moi dziadkowie zawsze powtarzali, że na chleb się ciężko pracuje, zawsze przed ukrojeniem bochenka robili na nim znak krzyża, jeśli upadł kawałek chleba, podnosili i całowali i zawsze powtarzali, że nie wolno wyrzucać chleba, bo kiedyś może go braknąć. Nie jestem religijna, ale te gesty dziadków gdzieś mi utknęły i bardziej wynika to z szacunku czy tęsknoty niż z religijności, ale chleba nie wyrzucę. Nie i już. Mam wewnętrzny opór.

Odkąd piekę sama chleby, to ilość zmarnowanego pieczywa drastycznie spadła, wiem, ile zjadamy chleba, piekę częściej a mniejsze bochenki. Ale jeśli już nam pieczywo zostaje, jeśli bułki zapomniane i kromeczki samotne szlochają w kąciku, bo za moment stracą jędrność, młodość i smak i nikt ich nie zechce, to co wtedy? Najpopularniejszym sposobem utylizacji czerstwego pieczywa w Polsce jest popularny chleb w jajku, czyli grzanki z obtoczonego w rozbełtanym jajku chleba i usmażone. Osobiście nie znoszę, ale ostatnio wyprodukowałam podrasowaną wersję i te grzanki okazały się całkiem spoko, więc jak skończę przeprowadzać testy na organizmach żywych, to wam pokażę. Drugim sposobem jest robienie bułki tartej, tu serdecznie pozdrawiam moją mamę, która w czasach mojego szczenięctwa, do dyspozycji mając tylko tarkę ręczną, wpadła na genialny pomysł zrobienia bułki tartej. Na szczęście to był jednorazowy wybryk i już nigdy nie wróciliśmy do takich zabaw. Teraz są te wszystkie malaksery, blendery, maszynki i inne roboty kuchenne i idzie łatwiej.

Grzanki do zupy to w większości pokrojony i wysuszony w piekarniku chleb, jednak pojawiają się nieśmiałe pomysły i można trafić na fajne rozwiązania. Poznajcie mój pomysł na grzanki do zupy, sałatek i do chrupania solo. Możecie wykorzystać dowolne pieczywo, jakie macie. Grzanki obtaczam „marynatą”, więc podam wam przepis na niewielki słoiczek, który możecie trzymać w lodówce i w miarę potrzeby używać. Trudno jest określić, na jaką ilość pieczywa wystarczy, bo to zależy od waszej hojności i od tego jak bardzo chcecie mieć doprawione grzanki.

Żeby grzanki były boskie, potrzebujemy:

  • szklankę oleju roślinnego (użyłam Kujawskiego)
  • ½ łyżeczki soli
  • ½ łyżeczki grubo mielonego pieprzu
  • 1 łyżkę słodkiej mielonej papryki
  • 1 łyżkę suszonego i mielonego czosnku
  • 1 łyżkę suszonej i mielonej cebuli
  • 1 łyżeczkę suszonego oregano
  • ½ łyżeczki płatków chilli (opcjonalnie, jeśli nie lubicie ostrego, to pomińcie).

Przygotowanie:

  1. Wszystko wrzucamy do słoiczka, słoiczek zakręcamy i potrząsamy, żeby wymieszać.
  2. Do miski wrzucamy pokrojone w małe kostki pieczywo, dodajemy mikstury ze słoika, na początku 4 łyżki, mieszamy tak, żeby grzanki były w miarę obtoczone w marynacie. Jak wydaje nam się za mało, to dodajemy łyżkę lub dwie. Mieszamy.
  3. Grzanki przekładamy na dużą blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Rozkładamy „na płasko” tak, żeby grzanki nie leżały jedna na drugiej.
  4. Blachę wsadzamy do nagrzanego do 180 stopni piekarnika, grzanie góra-dół. Dajemy im około 30-40 minut i mieszamy co jakiś czas. Kontrolujemy stan zrumienienia, grzanki mają być złociste, ale jeśli lubimy odrobinę węgla, to trzymamy według uznania.
  5. Gotowe grzanki studzimy i przekładamy do szczelnie zamykanych, suchych pojemników.

A najlepszą zupę, z którą grzanki wchodzą jak złoto, znajdziecie TUTAJ.

Kategorie: Przyprawy i Zielone.

Konwersacja przy stole

  1. Roman

    Grochówka z grzankami. Wspomnienie z przedszkola. Ponieważ jak wiadomo z wiekiem gusta się zmieniają to ja bym zamiast oleju dodał oliwy. Bo przyzna szczerze ma inklinacje do kuchni śródziemnomorskiej. Ale ten zapach grzanek i chrupanie prz jedzeniu (uwaga na zęby ze względu na swój wiek przypominam) niebo w gębie.