
Przygotowując dla Was listę książek kucharskich, starałam się, żeby wybór był różnorodny. Stąd pozycje z całego świata, różne kuchnie, różne rodzaje i różne podejście do jedzenia. Wszystkie łączy jedno – pasja. Jeśli nie masz pasji, nie kochasz tego, co robisz, lub – co gorsza – robisz to po łebkach i tylko dlatego, żeby hajs się zgadzał, to nigdy, przenigdy nie napiszesz książki, która wciągnie czytelnika i zabierze go w podróż po smakach, zapachach i kuchniach. Czekam, cały czas czekam na książkę idealną. Mam nadzieję, że kiedyś nabiorę tyle odwagi i znajdę w sobie taką pewność siebie, że siądę i zacznę pisać. Mam w głowie plan i tylko kopa w tyłek, wydawcy i milionów monet mi brakuje. Z drugiej strony napiszę, trafię na takiego upierdliwca jak ja i co wtedy?
Dziś książki kucharskie w trochę innym wydaniu. Książki, które niosą ze sobą nie tylko wiedzę i przepisy, ale pokazują świat autora, jego wspomnienia, filozofię gotowania i to, co kształtowało jego smak.
Julia Child „Moje życie we Francji” – język polski
Julia jest moją idolką. Wielbię ją od momentu pierwszego „poznania”. Niebywale odważna kobieta, żona zakochanego w niej po uszy męża, kobieta z niesamowitym życiorysem. To ona jako pierwsza zburzyła męski świat gastronomii. Udowodniła, że kobieta radzi sobie w kuchni doskonale. Julia postanowiła przybliżyć kuchnię francuską i razem z dwiema przyjaciółkami napisała „Mastering the Art of French Cooking”. Prowadziła pierwszy program kulinarny. „Moje życie we Francji” to rodzaj pamiętnika, historia miłości z jedzeniem w tle. Koniecznie przeczytajcie!
Maguelonne Toussaint – Samat „Historia naturalna i moralna jedzenia” – język polski
Historia pokarmów, jedzenia, znaczenia i symboliki dań jest tak stara, jak historia ludzkości. Lektura tej książki pozwoli zrozumieć pewne połączenia, zwyczaje i pokaże, jak bardzo jedzenie przeplata się z wynalazkami, wydarzeniami historycznymi i powstaniem pewnych profesji. Książka hisotryczna, którą czyta się jak przygodową opowieść. Maguelonne ma trochę drażniącą stylistykę pisania, ale to nie przeszkadza w odbiorze.
Sandor Ellix Katz „Sztuka fermentacji” – język polski
Pozycja obowiązkowa dla tych, którzy kochają kiszonki. Zbiór niezbędnej wiedzy o fermentacji i procesach zachodzących podczas kiszenia. Musicie wiedzieć, że ukisić można absolutnie wszystko. W książce znajdziecie odpowiedzi, czym się różnią dobre i złe bakterie, jak poznać dobrą pleśń, a kiedy wyrzucić i próbować jeszcze raz. Warto kupić tę książkę, zwłaszcza, że kiszonki są zdrowe i doskonale zastępują niejednokrotnie nudne sałatki obiadowe.
PS.: w Polsce wydano książkę o kiszonkach i fermentacjach, ale to jedynie malutki wyrywek wiedzy z Katza. Mam jedną i druga i dla mnie bezapelacyjnie wygrywa „Sztuka fermentacji”
Magdalena Tomaszewska Bolałek „Tradycje kulinarne Korei” – język polski
Książka dla wielbicieli koreańskiej kuchni i dla tych, którzy lubią czytać o jedzeniu i szukać inspiracji. To przewodnik po składnikach używanych w kuchni koreańskiej, sposobach przygotowywania dań i po rytuałach jakie towarzyszą posiłkom i ich przygotowywaniu.
Alain Ducasse „Naturalnie” – język polski
Od momentu otwarcia książki wiedziałam, że polubimy się bardzo. Książka jest podzielona na pory roku, operuje składnikami, które są łatwo dostępne, do tego z przepisami łatwymi i prostymi. Znajdziecie tam również kilka porad jak robić zakupy, żeby nie marnować jedzenia, jak dbać o środowisko i jak zorganizować sobie pracę w kuchni, żeby gotowanie było przyjemnością, a nie przykrym obowiązkiem. No i jest tam przepis na boskie lody ze szczawiu i krem z selera z serem pleśniowym – genialne!
Sarach Britton „My New Roots” – język polski
Wydawałoby się, że na temat kuchni wegetariańskiej i wegańskiej powiedziano wiele, jeśli nie wszystko. Na polskim rynku co rusz pojawiają się publikacje traktujące o roślinkach, strączkach i innych kaszach i wszystkie wyglądają podobnie. I nagle pojawia się Sarach i kradnie moje mięsożerne serce. Przepisy niekonwencjonalne, które uwielbiam, pomysły, rady i co ważne – przepisy pisane w taki sposób, że spełniają funkcję „szkieletu” i zostawiają duże pole do improwizacji i szukania własnych smaków i połączeń.
Hanna Lis, Paweł Lis „Kuchnia Słowian” – język polski
Na Jarmarku Świętojańskim w Krakowie dane mi było poznać panią Hannę i przepadłam. Przesympatyczna kobieta, z olbrzymią wiedzą na temat tego, co kiedyś jadano w naszym kraju. Słuchało się jej z przyjemnością i chciałoby się więcej i więcej. Dzięki temu wiem, że z zielska w ogródku można zrobić przepyszne placki, a roślinka o wdzięcznej nazwie czosnek dziwny jest genialna i smakuje jak skrzyżowanie czosnku i szczypiorku. Książką dla wielbicieli kuchni dawnej, prostej, a jednocześnie przepysznej.
Marietta Marecka „ABC gotowania 1 i 2” – język polski
Książka, co do której mam mieszane uczucia. Bo z jednej strony przepisy jakieś takie, hmmm, bez polotu, a z drugiej strony sporo wiedzy teoretycznej jak postępować z produktami i jakie sprzęty są potrzebne w kuchni. Co prawda mam dziwne skojarzenia z książkami Jamiego Oliviera, który napisał podobnie o potrzebnych sprzętach, ale nie będę drążyć i się czepiać. Przepisy proste, książka w sumie fajnie napisana, więc idealna na prezent dla kogoś, kto zaczyna przygodę z gotowaniem.
Samar Khanafer „Hummus, za’atar i granaty” – język polski
Książka uczestniczki programu Master Chef. Na początku byłam sceptycznie nastawiona, jednak w miarę czytania pochłaniały mnie smaki i zapachy Libanu. Co prawda cały czas się upieram, że hummus najlepszy na świecie robią Żydzi, ale i Arabowie nie pozostają w tyle :-). Jeśli chcecie sprawdzić, jak smakuje Bliski Wschód, to ta książka jest dla was.
Pat Lafrieda „Meat” – wydanie w języku angielskim
Absolutna gratka dla wielbicieli mięsa. Książka napisana przez rzeźnika. Dowiecie się, jak kupować dobre mięso, co daje sezonowanie, jak rozróżniać części mięsa i do czego, jaka część się nadaje. Techniki, obróbki i wszystko to, co chcecie wiedzieć o mięsie.
Wydawnictwo Phaidon „Fish” – wydanie w języku angielskim
Wydawnictwo Phaidon jest moim guru wydawniczym, jeśli chodzi o książki kucharskie. Ich książki to esencja wiedzy, mnóstwo przepisów, technik i składników. „Fish” traktuje o rybach i owocach morza. Niecodzienne połączenia przeplatają się z tradycyjnymi przepisami. Znajdziecie sposoby na filetowanie ryb, poczytacie o gatunkach ryb i z czym je podawać i nauczycie się obchodzić z owocami morza.
Wydawnictwo Phaidon „The Silver Spoon” – wydanie w języku angielskim
„The Silver Spoon” to bezapelacyjna biblia kuchni włoskiej. Ponad milion sprzedanych egzemplarzy. W środku znajdziecie 2000 (tak, dwa tysiące!) przepisów na dania kuchni włoskiej. Od makaronów, przez sałatki, mięsa i ryby aż po genialne desery. Kupcie, gotujcie i rozkoszujcie się smakami Italii.
Jeffrey Hamelman – „Chleb” – język polski
Jeśli kiedykolwiek chcieliście zacząć piec chleb, a przerażało was absolutnie wszystko, co z tym związane, to książka „Chleb” rozwieje wasze wątpliwości. Guru pieczenia chleba przeprowadzi was za rękę przez zakwasy, wypieki, drożdże i mąki. Nauczycie się piec bułki, chałki, słodkie wypieki, chleby zdrowe i te pełne kalorii. Z każdej strony czuć zapach świeżego chleba. Więc jeśli chcecie, aby wasz dom wypełnił się nieziemskimi zapachami, to ta książka wam w tym pomoże.


Ksiazke „Silverspoon” chcialam kupic juz jakis czas temu, ale jakos sie nei skladalo:) teraz mnie przekonalas i juz wiem co bedzie w moim tegorocznym liscie do sw. Mikolaja 😉 A widzialam ze jest jakas druga czesc tej ksiazki?
Jezeli chodzi o ksiazke Zaatar…, to mam ja ale nadal mam do niej mieszane uczucia… albo kuchnia libanska jest tak malo urozmaicona, albo przepisy sa zerzniete z The Lebanese Kitchen? nie masz takiego wrazenia?
Martynosia jest Silver Spoon dla dzieci, też bardzo fajny. Co do Samar, to owszem przepisy są jak z Lebanese Kitchen, o której będę pisać w trzeciej części. Jednak na polskim rynku wydawniczym to ciągle jest książka która ma coś więcej do zaoferowania niż tradycyjne „bredzenie” byleby tylko cokolwiek było. Trzecie część pojawi się w niedzielę i będzie poświęcona w całości Bliskiemu Wschodowi, więc może Cię coś zainteresuje 🙂
„Kuchnię Słowian” mam na półce i niedługo się za nią zabiorę. Póki co tylko przejrzałam, a mimo to zdążyłam wyłapać kilka ciekawych informacji, np. skąd się wzięła nazwa „rosół” 🙂