Majonez z gotowanych żółtek

 

Majonez z gotowanych żółtek brzmi dla niektórych egzotycznie, niektórzy dostaną pewnie palpitacji serca, bo jakże to tak, szargać świętość majonezu. Lecz majonez z gotowanych żółtek to taka próba zakończenia wojen majonezowych. Wojny majonezowe to jak wojna w Wietnamie, dzień po dniu, tydzień po tygodniu i żadnych efektów. Po obu stronach dzikie tłumy i każdy ze swoją „najmojszą” racją.

Ja od dawna jestem w drużynie Majonezu Kieleckiego. Ze wzruszeniem wspominam dzień, kiedy ogłosiłam na forum Lady Kitchen, że tylko Kielecki i ubyło mi trochę czytelników. Jeden pan uzależnił swojego lajka od moich preferencji majonezowych, na szczęście pozytywnie przeszłam testy i pan dołączył do grona czytelników, serdecznie pozdrawiam. Więc, żeby pogodzić wszystkich, tych od majonezu kieleckiego, tych od majonezu domowego, tych od dekoracyjnego i kętrzyńskiego, wszystkich, wjeżdżam ja i majonez z gotowanych żółtek.

Nigdy nie byłam fanką robienia domowego majonezu. Jak już musiałam, to robiłam, wychodził nawet pyszny, ale przy sporej ilości osób do wykarmienia to jest mało ekonomiczne. Poza tym taki majonez ma mega krótki termin do spożycia i raz mi się zdarzyło, że sałatkę z domowym majonezem szlag skiśnięty trafił. Majonez z gotowanych żółtek jest moim ulubieńcem ostatnio. Nie tylko dłużej można go przechowywać, ale też cudownie przyjmuje dodatki smakowe, można do niego dorzucić pieczony czosnek, szczypiorek, chrzan czy „anszuła”. Taki majonez z gotowanych żółtek wynosi sos tatarski na wyżyny i muszę teraz robić wiadro tego sosu, bo podejrzanie szybko znika. No i ten majonez pozwala użyć żółtka, które zostały nam po wybebeszeniu połówek jajek do faszerowania, bo ileż można na tych żółtkach pasty robić. A już na koniec moich zachwytów wam napiszę, że majonez z gotowanych żółtek robi z jajek w majonezie danie wykwintne i zasługujące na najlepsze porcelany.

Żeby zrobić najlepszy majonez z gotowanych żółtek potrzebujemy:

  • 6 gotowanych żółtek (bez sinych obwódek i przegotowanych okrutnie)
  • sok z jednej cytryny (bez pestek)
  • kopiastą łyżkę musztardy miodowej (ja użyłam Krem z gorczycy z miodem firmy Konik)
  • olej roślinny około 300 – 350 ml, w zależności od preferowanej konsystencji
  • sól, pieprz do smaku
  • kurkuma 1/3 łyżeczki dla koloru (ja nie używałam, bo wsiowy drób daje żółtka o intensywnym kolorze).

Przygotowanie:

  1. Majonez z gotowanych żółtek najlepiej ucierać w misce, za pomocą zwykłego miksera z łopatkami. Do miski wkładamy żółtka, musztardę, sok z cytryny i 3 łyżki oleju. Zaczynamy ucierać.
  2. Jak wszystko się dokładnie połączy, dokładamy kolejne trzy łyżki i ucieramy do momentu, aż wszystko wkręcimy i otrzymamy jednolitą masę.
  3. Dodajemy kolejny 3 łyżki oleju i znowu wkręcamy. Czynność powtarzamy, aż otrzymamy odpowiadającą nam konsystencję majonezu.
  4. Doprawiamy solą i pieprzem. Jeśli nie chcecie czarnych kropeczek w majonezie, to użyjcie białego pieprzu. Kolor podkręćcie kurkumą. Jeśli majonez jest za mało dla waszego smaku, dodajcie soku z cytryny lub musztardy.

 

Kategorie: Przyprawy i Zielone.

Konwersacja przy stole

  1. podła kreatura

    Moja babcia dawała do majonezu żółtaka gotowane i surowe, w równych ilościach. Był pyszny.

  2. Jakoś nigdy nie słyszałam o majonezie z samych żółtek, także wspaniale, że zaprezentowałaś ten przepis 😉 Tak jak wspominasz, to właśnie po faszerowaniu jajek zostawało mnóstwo żółtek, choć ja starałam się po prostu zjadać je na spółkę z innymi osobami haha. Ewentualnie też robiłam jakąś sałatkę do której dodawałam żółtka i też dobrze smakowała. Ale taki majonez nie dość, że z pewnością jest pyszny i pomoże pozbyć się żółtek, to też wygląda wyjątkowo! Z pewnością będzie idealnym dopełnieniem dań na stole 😉

  3. wiesia

    zupełnym przypadkiem, „nomen omen” w dniu św. Mikołaja, natrafiłam na Pani bloga i jestem oczarowana (!) lekkością pióra i poczuciem humoru 🙂 i chociaż unikam kucharzenia jak mogę, to zaglądać do Pani będę chociażby dla poprawy humoru, a może ……. dzięki Pani „błysnę” kulinarnie przed moimi dzieciokami 🙂