
Naleśniki to taki wdzięczny temat, że wepchać tam można właściwie wszystko. Wystarczy trochę pokombinować z ciastem i proszę bardzo, najlepszy obiad na świecie gotowy, a my nurzamy się w blasku zajebistości i chwały, bo tacy zdolni jesteśmy.
Dziś mam dla was naleśniki wytrawne, które możecie wykorzystać nawet jako zamiennik chleba do kanapek. Ha! Jak właśnie się zapowietrzyliście z oburzenia, lub brwi wam podjechały od linii włosów i wyglądacie jak po źle zrobionym botoksie czoła, to ja się nie dziwie, ja to rozumiem, ale nie poważam. Bo wiecie, dziwić się jest permanentną cechą ludzką, ale jednocześnie należy w życiu ryzykować i próbować, bo tym sposobem możemy trafić na złoto i diamenty.
Przepis na ciasto na naleśniki zależy od domu. Serio, ile domów tyle przepisów. Naleśniki wytrawne to taka brzydsza siostra tych naleśników na słodko. Jaramy się tymi słodkimi wersjami, a tymczasem naleśniki wytrawne podbierają ściany na szkolnych dyskotekach i nikt z nimi nie chce tańczyć. Smutek. Dziś to zmienimy, dziś tymi naleśnikami otworzymy oczy niedowiarkom. Taki nastrój rewolucyjny mi się ostatnio uruchomił. Zwalam na klimakterium i halny.
Moje naleśniki, nieważne czy wytrawne, czy słodkie muszą być cieniutkie i elastyczne. Smażę je praktycznie na suchej, dobrze rozgrzanej patelni naleśnikowej. Przed usmażeniem pierwszego, przecieram patelnię kawałkiem ręcznika kuchennego, lekko nawilżonego olejem. Pamiętam z dzieciństwa masakryczną skórę ze słoniny, nadzianą na widelec, którą to skórą przecierało się patelnię, przed nalaniem ciasta naleśnikowego. Zgroza trzyma mnie do dziś.
Ciasto na naleśniki, jak wszystko, co ma gluten, lubi sobie odpocząć. Wtedy leniwy gluten rozwija sobie siateczkę i ciasto robi się elastyczne. Używam wspomnianej patelni naleśnikowej, ale jak nie macie, to nie musicie pędzić w dzikiej panice i wydawać pieniądze, bo na dobrze rozgrzanej patelni też wyjdą. Ja robię ciasto o konsystencji gęstego syropu malinowego, wtedy łatwiej mi się operuje patelnią, a naleśniki wychodzą cienkie i równe. Oczywiście jeśli ktoś lubi grube naleśniki, to wtedy robi gęstsze ciasto i daje sobie spokój z rozprowadzaniem po patelni, ja na to nie patrzę, nie wnikam, bo potem mi smutno 😀

Jak zrobić ciasto na naleśniki wytrawne?
Łatwo i już spieszę z wytłumaczeniem jak. Od razu mówię, że nie podaję dokładnej ilości mąki, bo za każdym razem wychodzi inaczej. Dużo zależy od wilgotności mąki, wielkości jajek i czasem odnoszę wrażenie, że od krzywego spojrzenia na patelnię też. No cholera, za każdym razem ważę durną mąkę i za każdym razem wychodzi co innego. Więc skonstruowałam przepis tak, żeby wyszedł każdemu. Przepis został przetestowany przez dwie łamagi kulinarne i drób już drżał w oczekiwaniu, ale jednak nie, nie było co jeść. Ilość z tego przepisu jest zależna od wielkości patelni, której użyjecie. Ja mam o średnicy 28 cm i takich naleśników wychodzi 10.
Składniki:
- 1,5 szklanka mleka 3,2% (szklanka 250 ml)
- 1 szklanka wody gazowanej zimnej
- 3 łyżki roztopionego masła lub oleju
- 4 jajka
- 1 łyżka czubrycy zielonej
- 1 łyżeczka soli
- 1 łyżeczka suszonego i mielonego czosnku
- ½ łyżeczki pieprzu
- mąka pszenna uniwersalna (około 300 g).
Przygotowanie:
- Jajka, mleko, wodę i tłuszcz miksujemy dokładnie. Dokładamy przyprawy i znowu miksujemy.
- Zmniejszamy obroty miksera i na wolnych obrotach wkręcamy mąkę. Mąkę dodajemy po dwie łyżki. Wkręcamy i sprawdzamy gęstość ciasta. Ma być konsystencji syropu malinowego i łatwo rozlewać się po patelni. Jeśli pierwszy naleśnik pokaże wam, że ciasto rozlewa się za wolno i jest za gęsto, to można rozrzedzić mlekiem lub wodą.
- Zrobione ciasto odstawiamy na 20 min. Rozgrzewamy patelnię i lekko smarujemy ją olejem.
- Ciasto wlewamy chochelką i zdecydowanym ruchem nadgarstka „na około” rozlewamy ciasto po patelni. Smażymy, aż z powierzchni znikną mokre ślady surowego ciasta i pojawią się bąbelki.
- Przewracamy i smażymy kilkanaście sekund, żeby nie wysuszyć za bardzo naleśników.
- Gotowe naleśniki przekładamy na duży talerz, odwrócony do góry dnem.
Serwis:
Jak już usmażyliśmy górę naleśników, to z czym je podawać? Można:
- nadziać je najlepszym na świecie farszem – przepis znajdziecie TUTAJ, trzeba go ułożyć na sosie pomidorowym, posypać serem i zapiec
- posmarować serkiem kanapkowym, dodać wędlinę i sałatę, złożyć i mamy kanapki
- posmarować ulubioną pastą, zwinąć w rulonik i pokroić w plastry
- zapiec z serem
- zrobić tort naleśnikowy – blaty przekładamy serkami, wędlinami, układamy jak tort i chłodzimy
- można pokroić cieniutko i użyć zamiast makaronu do zupy.

Takiego przepisu na ciasto naleśnikowe jeszcze nie znałam! A odkąd mam naleśnikarkę Ariete, to często wynajduję jakieś nowe 😀 Ten na pewno też wykorzystam
Tez pamiętam słoninę na widelcu i chochlowanie nią po patelni 💪
Zrobiłam ciasto, odstawiłam. Na noc, na balkon. Mnóż się, glutenie 😈