Wyobrażacie sobie kuchnie bez przypraw? Bez soli, pieprzu, ziela angielskiego? Głupio brzmi. Przyprawy stały się nieodłącznym elementem kuchni. Składnikiem, który nadaje szlif, wykańcza i zmienia zwykłe danie w coś magicznego.
Historia przypraw jest pewnie tak długa jak historia odkrywania smaków. Czytaliście Stary Testament? W „Księdze Wyjścia” Józef zostaje sprzedany handlarzom przypraw, w „Pieśni nad pieśniami” Salomon porównuje swoją ukochaną do drogocennych przypraw. Na przestrzeni wieków przyprawy były zarówno mrocznym obiektem pożądania, przyczyną wojen, tragedii miłosnych jak i motorem napędzającym wyprawy odkrywców. Niejaki Vasco Da Gama i jego koleżka Krzysztof Kolumb nie pływali jak wściekli, bo mieli ciągoty do piractwa, łatwych kobiet i hulaszczego trybu życia. Znaczy no może trochę, zwłaszcza Krzysztof lubił się przelansować na wielką flotę w obskurnych portach, ale głównym powodem było opanowanie istniejących szlaków handlowych lub stworzenie nowych. Oczywiście tam, gdzie chodziło o pieniądze winni byli Wenecjanie, których pomysł szybko stał się obiektem zazdrości innych państw. Ustalali sobie jak chcieli ceny przypraw powodując tym wieczną zgryzotę. No ale od czego Vasco, Krzysztof i ich wielkie statki? Nie będę wam opisywać szczegółowo historii handlu, bo zejdziecie z nudów. Napiszę tylko tyle, że panowie odkrywcy łatwo nie mieli. Jak już myśleli, że na drodze do Indii, Ameryki i Afryki nic nie stoi, a wszystkie panny portowe z niegodnym prowadzeniem są przez nich naznaczone niezliczoną ilością śmiesznych chorób, pojawiła się Republika Raguzy z południa Chorwacji, pokazała im środkowy palec i ustanowiła nowe zasady konkurencji i Sprawiedliwego Handlu. Do dzisiaj podstawą gospodarki wielu państw jest uprawa przypraw. Wyspa Grenada na Karaibach funkcjonuje dzięki uprawie gałki muszkatołowej.
Chciałabym wam pokazać tyle przypraw ile się da. Opisać, podsunąć pomysły na łączenia, sposoby podania i zachęcić do próbowania. Wierzcie mi, że nawet najmniejsza ilość przyprawy zmienia smak, zapach i aromat danej potrawy. Chciałabym, żebyście próbowali, znajdywali swoje smaki i proporcje. Nie bójcie się i nie zwracajcie uwagi na ilości przypraw podawanych w przepisach. Sami znajdźcie ilość, jaka odpowiada waszemu smakowi. Odwagi a wasza kuchnia nabierze innego wymiaru.
Przypraw jest taka ilość, że nie wiem, od czego zacząć. Sama zbieram przyprawy, zioła i mieszanki. Ilość słoiczków, torebeczek przekroczyła 100 sztuk i dalej rośnie. Znajomi zamiast kwiatków i prezentów niosą przyprawy. Prowadzenie bloga pozwoliło mi na poznanie ludzi z najdalszych zakątków ziemi, a to skutkuje tym, że w mojej kuchni pojawiły się przyprawy z Australii, Indii, Afryki i Meksyku. Część z was widziała moją półeczkę na przyprawy, którą zrobił mi mój tata. Nie ma już na niej miejsca a tata dorabia kolejne półki i trzeba dokupić następne słoiki.
Wymyśliłam, że pokażę wam przyprawy „w odcinkach”. Ich historia, zastosowanie i rodzaje są tak ciekawe i szerokie, że szkoda by było to spłycić i przelecieć „po łebkach”. Poznacie pieprz, sól, adźwan, amchur, boldo, anyż, za’atar, baharat, annato, mahlep i szereg innych przypraw czasem brzmiących egzotycznie. Przekonacie się, że nie są ciężkie do dostania, nie kosztują majątek i są pyszne.
Oprócz przypraw w skład mojego małego laboratorium przyprawowego wchodzi maleńka patelnia, młynek, moździerz, dwie małe tarki i mała drewniana deseczka oraz mały tłuczek.
Kolejne wpisy będą wyjaśniały, dlaczego przyprawy lubią ciepło, podgrzewanie i suche miejsca. Czym różni się pieprz długi od syczuańskiego i dlaczego sól czarna jest zdrowsza od różowej.




Z chęcią przeczytam taki cykl o przyprawach. Ja od wielu lat stosuję głównie te same: sól, pieprz, ziele, zioła, curry, papryki i w sumie to wszystko… Czasem się pokuszę o jakieś gotowe mieszanki, ale wiem, że to się umywa do takich własnoręcznie przygotowanych. Może się dowiem czegoś ciekawego i moje potrawy będą smakowały inaczej niż dotąd 🙂 Czekam na pierwszy post i pozdrawiam 🙂
Witam ja uwielbiam takie ostre przyprawy i zawsze stosuję najbardziej odpowiednią z nich do swoich dań. Jednak mam dużo znajomych, którzy nie przepadają za tym, żeby było ostro, dlatego dla nich serwuję bardziej lekkie dania. Jednak cykl, o przyprawach mnie zainteresował i mam zamiar zaraz, o tym poczytać.
Czy wyobrażam sobie kuchnię bez soli? Jasne, bo od ponad dwóch lat wcale jej nie używam w kuchni. I moje potrawy wcale nie są niesmaczne. Wręcz przeciwnie. Bazuję głównie na ziołach, suszonych warzywach. I jest smacznie i nie istnieje niebezpieczeństwo, że w moim organiźmie będzie za dużo soli, że woda w moim organizmie niebezpiecznie zostanie zatrzymana. Moje ulubione przyprawy to suszona bazylia oraz papryka. A sól… sól moim zdaniem nie jest niezbędna. Na pewno nie tak, jak myśli o tym większość.