Powidła śliwkowe pieczone

W tym roku mi odwaliło i prześladuje mnie wizja końca świata, który objawi się tym, że braknie ogórków kiszonych, dżemu z borówek i brusznicy oraz nie będzie chałki z masłem i powidłami śliwkowymi. Szlag wszystko trafi, zaś ja umrę nie dość, że głodna, to jeszcze z pustą spiżarnią. Tak się nie godzi! Nie może być tak, że w spiżarce echo i pajęczyny. Włączył mi się syndrom oblężonej twierdzy i zaczęłam zbroić w słoiki. Wyczyściłam ze słoików wszystkich znajomych i dwie hurtownie internetowe. Dręczyłam dilera borówek i brusznicy, dręczyłam kuzynkę, która ma sad. Przerabiałam, mieszałam, konserwowałam, smażyłam i kisiłam. W międzyczasie karmiłam innych, spaliłam jeden garnek, przekonałam się, że pasteryzacja w zmywarce ssie, postawiłam nalewki, nażarłam się owoców i poczułam się zmęczona ale spokojna. Możecie uznać to za mojego niegroźnego pierdolca.

Pisząc do was te słowa zastanawiam się, jak dużo robić słoików z brusznicą i gruszką i ile jeszcze przerobię rydzów, które mnożą się jak cholera i ciekawe, kiedy mi się słoiki skończą.

Jak już wiecie, weszłam w posiadanie notatek kulinarnych mamy, babci i prababci Najcierpliwszego. Czego tam nie ma! Trzy grube notesy, mnóstwo dodatkowych, pożółkłych karteczek i milion inspiracji. Z tych notesów wygrzebałam przepis na powidła śliwkowe pieczone. No ale jak to tak – bez mieszania i pilnowania? Biere, zapakuj! Jak wczytałam się w ten przepis, to trochę mi kokardy zwiędły, bo temperatury były opisane tak: „wsadzamy do pieca ciepłego jak na mięsa”. No cudnie… Pokombinowałam, wywaliłam przyprawy, których było bardzo dużo i oczekiwałam z drżeniem, co wyjdzie. Wyszły najlepsze powidła śliwkowe pieczone, tak dobre, że dorabiałam podwójną ilość, a to co zapakowałam w słoiki musiałam bronić własną piersią. Genialne!

Roboty jest tylko tyle, że trzeba wypestkować i raz na jakiś czas, jak się przypomni, zamieszać. Nie przypala się, gęstnieje cudownie, nie miesza się w obłędzie co chwilę. Smak jest śliwkowy, karmelowy i lekko waniliowy. Podejrzewam, że autor tej metody już jest na łonie Abrahama i gratulacja za powidła śliwkowe pieczone może być złożona tylko za pośrednictwem nekromanty, ale mimo wszystko – dziękuję! Już nie zrobię powideł inaczej niż w piekarniku. Podam wam orientacyjne ilości, bo w przepisie nie było dokładnych miar, więc ładowałam według najbardziej uniwersalnej miary „na oko”. Dopiero drugi raz zważyłam to, co wrzucam. Ilość cukru zależy od słodkości śliwek. Będziecie potrzebować naczynia żaroodpornego lub gęsiarki, więc ilość śliwek zależna jest od pojemności naczynia, którym dysponujecie. Nie bójcie się próbować, zmieniać i kombinować, z takich działań biorą się najlepsze rzeczy.


Powidła śliwkowe pieczone:

  • 4 kg wydrylowanych śliwek (użyłam węgierek)
  • 1 kg cukru białego kryształ (można wymieszać z brązowym, zyska się dodatkową karmelową nutę)
  • 150 g domowego cukru waniliowego – przepis znajdziecie TUTAJ
  • 1 łyżeczka soli.

Przygotowanie:

  1. Piekarnik rozgrzewamy do 170 stopni.
  2. Wydrylowane śliwki przekładamy do gęsiarki, przesypując warstwy śliwek cukrami i dodajemy sól.
  3. Przykrywamy gęsiarkę i wsadzamy do piekarnika na 6 h. Co dwie godziny mieszamy. W przepisie nie było nic o mieszaniu, ale ja dla swojego spokoju mieszałam, żeby ułatwić zadanie cukrom.
  4. Po 6h wyłączamy piekarnik i odkrywamy powidła. Studzimy. Ja zostawiłam na noc gęsiarkę w piekarniku, przy uchylonych drzwiczkach.
  5. Ponownie rozgrzewamy piekarnik do 170 stopni i wsadzamy powidła bez przykrycia. Pieczemy, aż odparują do pożądanej przez nas konsystencji. Tu mieszamy częściej, żeby sprawdzić, czy już 🙂 Mnie to zajęło około 3 h.
  6. Gorące powidła przekładamy do wyparzonych słoików, zakręcamy i stawiamy do góry dnem, żeby ostygły.

Małe rady:

  • Nie kroimy śliwek w małe kawałki – otwieramy śliwkę, wywalamy pestkę i wrzucamy śliwki do gara. Długie pieczenie „rozpuści” śliwki, zostawiając jednocześnie smakowite i soczyste kawałki.
  • Możecie do śliwek dodać laski cynamonu, goździki lub przyprawę do pierników.
  • Pod koniec pieczenia możecie dodać pokrojoną na małe kawałki gorzką czekoladę i mieszać aż się rozpuści.
  • Można dodać dwa kieliszki śliwowicy, alkohol w trakcie pieczenia wyparuje, zostawiając genialny posmak.
  • Nie robiłam na zamiennikach cukru, więc nie wiem, jak się zachowuje czy smakuje.

Kategorie: Desery i Zielone.

Konwersacja przy stole

  1. Basia

    Ja to pojęłam ją to zrobię.zi ja to będę jeść z pacjami kartoflanymi/ ino bez dodatku cebulowego/.Już mi język w …ślinę cieknie.Dzieki temu na łonie Abrahama i iMilady za udostpnienie.

  2. Sylwia

    Ja robilam na blaszcze do ciasta, tej zupełnie standardowej, posypałam cukrem, cynamonem i/ lub jeszcze kakao (albo jak piszesz pod koniec kostki czekolady), na dwie trzy godziny (do rozbebeszenia śliwek) i voila. Gorące, jeszczejeszcze „gotujące” sie w blaszcze siup do słoiczków- utrzymują się jak talala w domu, bo nie posiadam piwnicy 🙂

  3. zosla

    Proste .Genialne .Wygodne .Przepis dla zaganianej kobiety. Lady , ja ,zwyczajnie wniosę do laski marszałkowskiej oto by postawić pomnik Twojej Mamie ! To jej produkt .! Ty!! :-)))