
Ja i ramen to miłość intensywna. Mieliśmy swoje wzloty, upadki. Znajomość zaczęliśmy od wzajemnych pretensji i klasycznego: „Oesuuu, fuuuuu, tłusta woda z sosem sojowym, aaa pfeeee!”. Gniewaliśmy się na siebie długo, dawaliśmy sobie drugie szanse, czasem nawet trzecie, wprowadzaliśmy do związku urozmaicenia, próbując nowych wersji. W końcu doszliśmy do wniosku, że jednak się lubimy bardzo i będziemy się częściej spotykać. Niestety ja i ramen to związek na odległość. Nie widzimy się tak często, jakbyśmy chcieli. W Krakowie spotykamy się w Yatai lub Akicie. Potem wyjeżdżam w góry i tęsknie.
Zawsze bałam się gotowania ramenu. Ramen to ponoć filozofia i magia. Dla mnie ramen to cholerna nauka cierpliwości, bardzo dobrej jakości składniki i czas. Dużo czasu. Nie byłam w Japonii, nie ufam ludziom, którzy po miesiącu pobytu oświadczają, że o ramenie wiedzą wszystko i radośnie nauczają. Wierzę ludzikom z Akity, którzy poświęcili kilka lat życia w Japonii po to, żeby serwować miski pełne dobroci. Nie wiem, jak powinien smakować idealny japoński ramen. Wiem, że smaków można się nauczyć i jak się ma fajnych ludzi koło siebie, to można wyprodukować w zaciszu domowym cudownie aromatyczny talerz.
Poszukiwanie idealnego przepisu na ramen okazało się w cholerę skomplikowane. Nie wynikało to z tego, że przepisów nie ma, tylko z tego, że przepisów jest multum i każdy inny. Mój znajomy szef kuchni ma znajomego Japończyka, który zgodził się ze mną porozmawiać o ramenie jego babci. Po rozmowie ogarnęło mnie zniechęcenie i depresja, bo wydawało mi się, że on bredzi albo kombinuje, albo ja jestem debil i nie rozumiem, co on do mnie mówi. Miły człowiek podał mi kilka stron, większość pisana krzaczkami, co spowodowało, że klikałam na oślep i trafiłam na porno anime. Bajka! Obejrzałam kilkadziesiąt filmów, odbyłam konsultacje w kilku miejscach i skleciłam bulion, do którego podchodziłam bardzo sceptycznie, a potem przepraszałam, bo wyszedł cudowny. Spróbujcie! To jest idealny comfort food w paskudną pogodę.

Instrukcja obsługi ramenu
Na początek kilka zasad, o którym mówili wszyscy, od porno z anime po kucharzy.
- Ramen to makaron, więc zastąpienie makaronu ramen, makaronem typu „rosołowy czanecki” robi z niego jakąś zupę, która nie jest ramenem. Więc nie kombinujemy. Ja kupuje makaron do ramenu świeży – w Krakowie dostaniecie go w Delikatesach Azjatyckich Asia Deli na Węgłowej. Lub w sklepie internetowym delikatesyazjatyckie.pl.
Można zrobić makaron ramen samemu, ale jestem leniwą bułą i mi się nie chce. Jeśli kiedyś zrobię, to podzielę się z wami efektami. - Makaronu nie gotujemy w bulionie, bo się zrobi guma.
- Wody do gotowania makaronu nie solimy, a makaron gotujemy bezpośrednio przed podaniem.
- Określenie dashi dotyczy kombu i grzybów shitake.
- Tare to mieszanka sosu sojowego i mirinu.
- Bulion gotujemy od zimnej wody.
- Tare możemy dodać do całego bulionu lub do pojedynczych porcji.
- Mięso do bulionu – z przerostem tłuszczu, ścięgnami i kośćmi. Na chudym nie wyjdzie.
- Do gotowania używamy dużego garnka, żeby woda mogła powoli odparować i zostawić aromatyczny bulion.
- Gotujemy minimum 10 h, na wolnym ogniu, po wystudzeniu ma się zrobić galaretka z bulionu.
Pewnie tych zasad jest jeszcze milion. Będę robić inne wersje ramenu i będę listę powiększać. Na pierwszy raz, wystarczy, bo i tak można zejść ze stresu 🙂 Gotowi?

Składniki i przygotowanie
Bulion:
- 1,5 kg skrzydełek z kurczaka
- 6 porcji rosołowych
- 6 kawałków szpondra z kością i mięsem
- 1 kawał antrykotu z kością – mięsa w sumie miałam około 3,5 kg, z czego wołowiny było więcej niż drobiu
- 4 marchewki obrane i przekrojone na pół
- 1 por przekrojony na 3 części
- 1 czerwona cebula obrana i przekrojona na pół
- 15 sztuk białych części z cebulek dymek
- około 5 cm imbiru, obranego i pokrojonego na plastry
- 1 główka czosnku, pozbawiona zewnętrznej łupinki i przekrojona na półtwardo
- 20 szt. suszonych grzybów shitake (zalanych na 5 minut wrzątkiem i odcedzonych)
- 2 arkusze kombu
- ¼ szklanki sosu sojowego
- zimna woda – ma zakryć porządnie składniki. Ja zalałam na wysokość 5 cm nad składniki.
Mięsa układamy na blasze do pieczenia lub w brytfannie i wkładamy do nagrzanego do 220 stopni piekarnika. Pieczemy około 35 minut. Po tym czasie dodajemy marchewkę, cebulki, cebulę i pora. Pieczemy jeszcze 20 minut. Wszystko przekładamy do garnka, w którym będziemy gotować bulion. Naczynie, w którym piekliśmy, deglasujemy wodą i zgarniamy wszystkie składniki z pieczenia. Dodajemy to do garnka. Do mięs dokładamy wszystkie pozostałe składniki, zalewamy zimną wodą i gotujemy. Doprowadzamy do wrzenia, gotujemy około 5 min i zmniejszamy intensywność gotowania do minimum.
I teraz zaczyna się lekcja cierpliwości i organizacji. Gotowałam 12 godzin. Można gotować i tydzień ponoć. W ciągu tych 12 h bulion nam odparuje. Nie solimy, nie doprawiamy, nie dolewamy zimnej wody, gorącej też nie dolewamy. Nic nie dokładamy. Raz na jakiś czas mieszamy i zostawiamy bulion w świętym spokoju. Po 12 h odcedzamy, wyciągając te mięsne kawałki, które chcemy obrać i wykorzystać mięso do wkładki. Resztę przecedzamy przez sitko. Ja dodatkowo sitko wyłożyłam gazą. Bulion studzimy i wynosimy w chłodne miejsce. Najlepiej przeznaczyć na gotowanie sobotę. Zaczynamy rano, kończymy wieczorem, przez noc się ścina, w niedziele kończymy i tadaa – rosół jest 😀 Rano ściągamy tłuszcz z wierzchu bulionu i zaczynamy bulion podgrzewać. Ma się zagotować. Szykujemy shoyu tare.
Shoyu tare:
- ½ szklanki sosu sojowego
- 3 łyżki mirinu.
Po zagotowaniu bulionu dodajemy tare, mieszamy i ściągamy garnek z palnika. Nie solimy, nie dodajemy pieprzu. Mamy intensywny i pyszny bulion.
Dodatki do ramenu:
- ugotowane na półpłynnie jajko
- mięso
- boczek długo pieczony
- glony nori
- sezam prażony
- płatki chilli
- zielona cebulka.
U mnie było jajko, chilli, cebulka, sezam, wołowina, makaron i szalotka. To w zupełności wystarczyło i chyba było dobre, bo gar bulionu zniknął w ciągu kilku chwil. Bulion i tare możemy przechowywać przez tydzień w lodówce.
Wyszło tak dobre, że wiem, że moja przygoda z domowym gotowaniem ramenu dopiero się zaczęła. Spróbujcie zrobić w domu i koniecznie dajcie znać, jak wyszło.
Składniki do ramenu kupuję w Asia Deli w Krakowie lub w sklepach internetowych:
przepisychinskie.pl
delikatesyazjatyckie.pl
paleczkami.pl



A co z warzywami po gotowaniu bulionu? Wrzucamy do zupy czy do czegoś innego wykorzystujemy?
Można dodać do miseczki, jednak po 12h gotowania, one się rozpadają pod lekkim dotykiem
Robię 😊
CU-DOW-NE! na pewno zrobię jeszcze raz
Zrobię, dawno nie miałam takiej ochoty na dłuuuugie gotowanie!
Jestem w trakcie gotowania, już 6h zapach niemilosierne piękny,dodałem jeszcze dwie ogromne głowy łososia dam znać jak wyszło
Pozdrawiam
To jest NAJLEPSZY przepis na ramen jaki znalazłam.
Polecam b.dobre trzeba cierpliwosci ,ale efekt końcowy rewelacyjny.Wszystkie składniki dostałem w sklepie w J.Górze
A co z imbirem? Gdzie on się podziewa?
Pyszny ramen, chyba zacznę rosół tak samo długo gotować, bo to niesamowite ile lepsza jest taka zupa 😉
Dziękuję za przepis i pozdrawiam.
Po upieczeniu mięsa i warzyw które przerzucamy do garnka dodajemy resztę składników, m.in.imbir 🙂
Pozdrawiam
Zabieram się się za gotowanie. Nie znalazlem informacji co robimy z konbu. Pomozesz ?
Dokładamy do upieczonych mies i warzyw, zalewamy zimną wodą i gotujemy. Po ugotowaniu niektórzy kroją w paseczki i dodają do miski, ja wywalam bo nie lubię wygotowanego
a co z tym tłuszczem ściągniętym w niedzielę rano ? bo jakoś mi tak go szkoda byłoby 🙂
a już mi ślinianki marsza grają od samego czytania przepisu ;////
Czy warzywa gotują się w wywarze 12 godzin, czy wyjmuje się je wcześniej?
W ilu litrowym garnku gotować bulion?
Dużo wychodzi bulionu z tych proporcji? Można go mrozić?
Czy gotujemy bez przykrycia czy jednak przykryte?
Na ile porcji starcza ten przepis?
Ja też ciągle ulepszam.
Tak jak piszesz wyszła galaretka, chociaż nie gotowałam 12h tylko jakieś 5-6. Dużej nie wytrzymałam hahahaha.
Gorący bulion razem z tłuszczykiem wlałam do słoików i włożyłam do lodówki gdy się zamknęły. Dzięki temu miałam wywar na cały tydzień
przepis wydaje sie ok, aczkolwiek nie ma kluczowej informacji – na ile porcji? bez tego ciezko cokolwiek planować
Wygląda mega pysznie, a na jajeczku shichimi togarashi ?
5,7 litrowy garnek wystarczy…?
Mam wielką ochotę ugotować ramen!
Aga, proszę wytłumaczyć co to znaczy
„czosnek na półtwardo”☹️ dziękuję.
Mam obok domu w Rzymie azjatycki sklep, myślę, że dostanę wszystkie składniki 😉…pozdrawiam pięknie…
Petarda przepis. Pierwszy raz zagościłem na Pani stronie.
Można mrozić.
Można więcej zdjęć? Przydaloby się zdjecie kombu, czosnek na poltwardo, mirin, dymki