Truskawki inaczej – chłodnik niecodzienny

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Po kilku dniach przyglądania się z lekkim rozbawieniem kampanii, którą spłodziła – sądząc po wynikach – w bólach Fundacja Mama i Tata trafił mnie szlag. Szlag z gatunku tych najjaśniejszych. Weszłam sobie jak co rano w odmęty internetu, konkretnie na Pudelka poczytać ploty, a tam smętna pani tłumaczy co poeta miał na myśli tworząc kampanię. Spot reklamowy przedstawia smutną, szarą kobietę, która zdążyła być w Tokio, zdążyła wybudować dom, ale nie zdążyła zostać matką, więc należy to napiętnować. Otóż drogi czytelniku, według niejakiej Magdaleny Wysockiej tu chodzi o rozmowę „czemu to kobiety nie rodzą dzieci”? Na to pytanie pani Magdalena udzieliła sobie sama odpowiedzi: bo nie chcą, a potem żałują. Trzasnęło mnie na miejscu! Czemu w tym kraju macicą kobiety zajmują się wszyscy do kupy? Czemu to kobieta nie ma prawa decydować o tym, czy chce mieć dzieci? Co rusz kampanie o aborcji, macierzyństwie i o tym, jakie to jałowe życie prowadzisz jak nie jesteś matką. Czy ktoś pomyślał o tych kobietach, które nie mogą mieć dzieci? Nie. Teraz dopiero twórcy piszczą, że to pominęli. Szkoda, bo może trzeba było zrobić kampanię o in vitro? Żeby znowu jakiś tłuk nie kląskał w mediach, że się dzieci pokrzywione i chore rodzą.

Pierwszy raz poczułam się źle. Skoro mam 36 lat i nie mam dzieci to z automatu powinnam być przybita, przygnębiona i wytykana przez społeczeństwo palcami, bo przecież jako kobieta jestem bezwartościowa. Nikt nie zapytał mi się czy chce i czy mogę mieć dzieci. Moja koleżanka jest po usunięciu macicy, jest właścicielką dobrze prosperującej firmy, ale wszystkie jej osiągnięcia zawodowe i prywatne to nic, bo przecież nie ma dzieci. Zastanawiam się czy jakiś młot, tworząc kampanię wziął pod uwagę wszystkie motywy kobiet odnośnie do macierzyństwa? Chyba nie. Pani Magdalena słabym głosem tłumaczyła, że to tylko tak, żeby ludzie dyskutowali, że nikt o macierzyństwie w tym kraju nie mówi. Śmieszne zaprawdę. W tym kraju ostatnio nie mówi się o niczym innym jak o macierzyństwie. Mamy specjalistów od in vitro, aborcji, pigułek po i antykoncepcji. Wszystkim przyświeca jeden wielki neon: „RODZIĆ”. No może tym od „dwa lata za in vitro” nie przyświeca, Ci będą robić wszystko, żeby in vitro było nielegalne. I to wszystko na tle odebrania przez Sąd dzieci kobiecie, bo wg sądu jest za gruba, na tle dumy profesora, który naraził zdrowie i życie kobiety w imię rodzenia ku chwale ojczyzny. Na tle dramatu rodzin, niemających za co utrzymać dzieci, przepełnionych domów dziecka i kolejnego noworodka znalezionego na śmietniku. Rozmnażajmy się beztrosko i radośnie, bo potem będziemy żałować.

Nie sądzę, żeby ta kampania spowodowała masowe zajścia w ciąże i przemyślenia. Mnie utwierdziła w przekonaniu, że moja macica już dawno przestała być moja, a dokonywane przeze mnie wybory nie są wyborami społecznie akceptowalnymi.

Może i nie zdążyłam, może i nie zdążę zostać matką, ale zdążyłam zrobić wiele innych rzeczy, które czynią moje życie pełnym. Zdążyłam się zakochać, stworzyć szczęśliwy związek, mieć fajnych ludzi koło siebie, zobaczyć kilka miejsc i poznać ciekawe historie. Jeśli dane mi będzie zostać matką, będą matką fajną i mądrą, a przynajmniej taką postaram się być. Nie chcę jednak żeby moje macierzyństwo było poddawane presji i ostracyzmowi społecznemu. Nie i koniec.

Jak już wiecie, jak się wściekam to gotuję. Z tej wścieklizny powstał kolejny chłodnik-z pomidorów, truskawek i rabarbaru.

Potrzebujemy

  • 3 szklanki truskawek
  • 2 pomidory malinowe, obrane ze skórki i pozbawione pestek
  • 2 gałązki rabarbaru
  • 2 łyżki brązowego cukru lub łyżka miodu
  • ogórek zielony
  • pół melona
  • owoc granatu
  • ½ szklanki liści bazylii
  • ½ szklanki liści kolendry
  • grubo mielony czarny pieprz
  • kilka kropel kremu balsamicznego

Rabarbar obieramy, kroimy na mniejsze kawałki, otaczamy w cukrze lub miodzie i pieczemy do miękkości w 190 stopniach. Truskawki obieramy, pomidory obrane i pozbawione skórki kroimy na mniejsze kawałki, dodajemy upieczony rabarbar i miksujemy na gładko. Jeśli ktoś lubi idealnie gładkie musy może przetrzeć przez sito. Dodajemy kilka kropel kremu balsamicznego, pieprz i odrobinę soli. Mieszamy i odstawiamy do lodówki. Ogórka i melona obieramy i kroimy w drobną kostkę. Drobno siekamy zioła. Tatar z melona i ogórka doprawiamy ziołami, pieprzem i odrobiną miodu i kroplą kremu balsamicznego. Obieramy owoc granatu i dodajemy do tatara. Do naczynia w którym będziemy serwować najpierw dajemy tatara a potem dolewamy chłodnik. Chłodnik jest wyjątkowy i pokazuje zupełnie inne smaki.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kategorie: Zielone i Zupy.

Konwersacja przy stole

  1. Krzysztof

    Przyznam, że mnie jako faceta również bardzo wkurzyła ta kampania. Rozumiem, że posiadanie dzieci dla jednych jest głównym celem życia, ale zostaliśmy stworzeni jako organizmy o wolnej woli, a tu drugi człowiek próbuje nam swoją „wolę” narzucić. Kobieto – ródź dzieci bo przecież wszyscy mają i tak „trzeba”. Paniom życzę, żeby puściły tę kampanię mimo oczu i uszu.
    A przepis na chłodnik – bardzo ciekawy i oryginalny.

  2. Kasia

    Przecudownie wygląda ten chodnik – jeszcze te kwiaty – aż chce się jeść! żałuję zawsze jak widzę takie zdjęcia i przepisy że to nie ja to wymyśliłam – wydawało mi się zawsze, że mam głowę pełną pomysółów a tu psikus- są lepsi ode mnie! Gratuluję pomysłowości i umiejętności pięknego podania – cuuudo!