Pasztet z soczewicy.

pasztet-1

Pasztet to mięsko. Dużo mięska i jeszcze trochę mięska. Zauważcie zdrobnienia, więc pewnie rzecz dzieje się w Krakowie. Otóż nie! Rzecz dzieje się w górach. A pasztet okazał się być soczewicowym, bo mi się nudziło nad rosołem. Pomyślałam sobie, że wegetarianie jeszcze jakoś przędą, ale biedni weganie muszą w święta srodze cierpieć. Z czystej ciekawości zasiadłam do komputera i poczytałam o zamiennikach potraw świątecznych. Na pierwszy ogień poszedł pasztet. Miliony przepisów na pasztety z soczewicy lub ciecierzycy, co jeden to lepszy. Mało przypraw, dużo straszenia, ale za to zdjęcia jak z kuchennego Vogue’a. Tak czytałam, czytałam i podjęłam męską decyzję. Będę robić pasztet z soczewicy. Po swojemu, albowiem mi jakoś mdło internety brzmiały. Na początek won poszły przepisy zakładające mielenie czegokolwiek. Potem odrzuciłam przepisy zawierające 37 różnych przypraw, bo co za dużo to nie zdrowo. Na końcu obraziłam się na przepisy zawierające jakieś wynalazki z alchemii typu kąpiele wodne i okadzanie melisą oraz modły z kadzidełkami. Nawet nie wiecie, na jakie cuda wpadają ludzie bez mięsa :) Znaczy, żebyśmy się dobrze zrozumieli – ja uważam, że każdy ma prawo do swojej diety, ale nie dorabiajmy filozofii do ziarenek soczewicy. Takżętego… Ale wróćmy do pasztetu. Zrobiłam po swojemu. Wyszedł smaczny, aromatyczny i zdecydowanie będę powtarzać pieczenie. Więc jeśli ktoś z Was chce spróbować czegoś innego niż mięsny pasztet to zachęcam :)

Potrzebujemy:

  • 350 gr soczewicy czerwonej
  • 2 marchewki
  • 1 pietruszka
  • ½ selera
  • 2 ząbki czosnku
  • 3 nieduże cebule
  • kawałek pora
  • listek laurowy
  • ½ łyżeczki mielonego ziela angielskiego
  • odrobinę gałki muszkatołowej
  • kilka suszonych pomidorów
  • sól, pieprz
  • łyżeczka majeranku
  • 1 jajko
  • 2 łyżki otrębów owsianych

Soczewicę gotujemy do rozgotowania. Do gotowania dodajemy 1 listek laurowy i jedną cebulę przekrojoną na pół. Warzywa trzemy na grubych oczkach. Pora, cebulę i czosnek kroimy bardzo drobno, dodajemy utarte warzywa i smażymy na patelni na łyżce masła. Usmażone warzywa studzimy, dodajemy do tego rozgotowaną soczewicę. Doprawiamy i traktujemy tłuczkiem do ziemniaków. Dodajemy jajko, otręby i drobno posiekane pomidory. Przekładamy do foremki wyłożonej papierem do pieczenia. Wkładamy do nagrzanego do 180 stopni piekarnika (góra-dół) na jakieś 40 min. Góra ma się ładnie przyrumienić. Zostawiamy do ostygnięcia.

Smacznego!

PS.: Zdjęcia robione ziemniakiem (marki Irga oczywiście).

pasztet-2

Kategorie: Przystawki i Zielone.

Konwersacja przy stole

  1. Witam muszę powiedzieć, że ten pasztet wygląda naprawdę bardzo smacznie. Trochę mnie tytuł zniechęcił twojej notki, ponieważ wydaje mi się, że pasztet bez mięsa to żaden pasztet. Jednak będzie trzeba go wypróbować, na własnej skórze i sprawdzić, czy jednak mogę się pomylić.