
Są przepisy, które czytacie i myślicie: „nie no, pogięło całkiem i z czym do ludzi?!”, potem kierowani ciekawością robicie i… bam! Jest geniusz. Też tak mam. Czytanie przepisów mojej teściowej czy rycie w grubych notesach wypełnionych pismem kilku pokoleń powoduje, że czasem czuje się jak kulinarny Indiana Jones. Smreka to taki przepis, którego odkopanie wzbudziło we mnie uczucia mieszane, ale rezultat okazał się pyszny. Smreka przywędrowała z teściową z Bałkanów, teściowa studiowała bułgarystykę, jej siostra serbsko-chorwacki i obie kotłowały się tam kulturowo i kulinarnie, z czego — sądząc po notatkach — kulinarnie bardziej.
Smreka ociera się o gin. To fermentowany napój z cytryn i jałowca. Smreka jest idealna do lemoniad, mimo że jest bardziej kwaśna i wytrawna. Fajnie pasuje do warzywnych i owocowych smoothie. Smreka wymaga trochę cierpliwości, bo czas oczekiwania to 15 dni, a jak jest mega ciepło to minimum tydzień. Im dłużej smreka stoi, tym jest bardziej wytrawna. Smreka może być robiona też z pomarańczy, ale w notatkach jest adnotacja, że najlepsza jest z cytryny. Adnotacja jest napisana takim tonem, że popędziłam po cytrynę. Smreka jest genialna również do drinków na bazie ginu. Od ginu różni się tym, że nie odbija się po niej sosną i szykami 😀 Przygotowanie jest banalne.

Potrzebujemy:
- 1 dużą cytrynę
- 3 opakowania Prymat całych ziaren jałowca (45 g)
- 1 litr przegotowanej, zimnej wody.
Przygotowujemy:
- Cytrynę szorujemy w gorącej wodzie, osuszamy, następnie kroimy na ćwiartki, a ćwiartki na pół i przekładamy do odpowiednio dużego słoika, dodajemy jałowiec, mieszamy i zalewamy wodą. Słoika nie przykrywamy ani nie zakręcamy.
- Słoik stawiamy na słonecznym parapecie, na 15 dni. Jałowiec będzie wędrował góra dół, a woda zacznie się robić żółta i mętna. To znak, że wszystko idzie w dobrym kierunku.
- Po 15 dniach przecedzamy do zamykanej butelki i trzymamy w lodówce.
Przy piciu dodajemy gazowanej wody. Można też dodać miodu, jeśli smak jest dla nas za wytrawny.
Wykorzystując te same ziarna jałowca, smreka może być zrobiona kolejny raz, trzeba tylko usunąć cytrynę (która zużywa się w przeciwieństwie do jałowca) i dać nową. Jagody jałowca można użyć maksymalnie dwa razy, bo tracą intensywność smaku.

Jestem bardzo ciekawa smaku i zrobię w najbliższej przyszłości.